Zablokowany
Student/Instagram Model, Malibu
Awatar użytkownika
21
174
On/Jego
about
The sharp thorn often produces delicate roses.

Post

Myo Sangwook
Myo “Sweetheart” Sangwook
ft. Karry Wang
16.03.2001 || Iwon- Myeon
We don’t talk about Bruno
zawód i miejsce pracy:
Student/Instagram Model
środek komunikacji:
Autobus, taxówka
Posiadane nieruchomości:
Jest współwłaścicielem mieszkania w Sea lane drive, które należy do jego przyjaciela i opiekuna.
ubezpieczenie:
Standard
choroby i alergie:
Nadal boryka się z traumą po wypadku oraz próbuje wyleczyć lęk przed odrzuceniem. Stracił wzrok po wypadku samochodowym, ale lekarze rokują, że jest szansa na odzyskanie zdrowia w tej kwestii. Boi się igieł i dentysty.
przyjmowane leki:
Witaminy (nie suplementy, a leki), leki na uspokojenie podczas napadów paniki, ziołowe napary zlecone przez lekarza.
uzależnienia:
Chęć na słodkie podczas silnych emocji
orientacja seksualna:
Biseksualny
zaimki:
On/Jego
informacje
Nie wiedziałem, że tamtego dnia widziałem twarz mojej mamy ostatni raz. Gdybym wiedział, to zapewne spędziłbym z nią dużo więcej czasu. Został na obiad, tak jak prosiła, tylko ja, tak bardzo chciałem się z nim zobaczyć! Miał przyjechać specjalnie do Iwon-Myeon, aby się ze mną zobaczyć i pogratulować mi debiutanckiego występu.
Tak bardzo cieszyłem się, że znów go zobaczę! Mojego drogiego San Hae! Wprawdzie dopiero uczyłem się akceptować siebie, tego, że gustuję również w mężczyznach, to miałem wrażenie, że radziłem sobie całkiem dobrze. Tak, przynajmniej mi się wydawało. A moja mama, była cudowna i nadal jest, bo mnie w tym cały czas wspiera!

Byłem tak podekscytowany, że musiałem ubrać swoją ulubioną białą koszulkę i jeansowe spodnie, które wybrałem z moim Sanem. Idealnie pasowały do butów, jakie dostałem od mamy na urodziny!
Pożegnałem się z mamą i wyszedłem. Poprawiłem torbę na ramię, włączyłem swoją ukochaną playlistę i ruszyłem na spotkanie. Niestety, nie dotarłem. Ktoś potrącił mnie na pasach. Ludzie mówili, że kierowca wjechał we mnie specjalnie. Ja, jedyne co zapamiętałem z tamtego wydarzenia to białe auto i zamazaną twarz, bardzo podobną do mojego Sana, zimno rozchodzące się od głowy, po całe ciało, krzyk ludzi i pisk opon. Tak, sprawca, który odebrał mi tak wiele, uciekł z miejsca wypadku, zostawiając mnie na pastwę losu.

Co jeszcze pamiętam? Strzępki, urywki ze szpitala. Jak obraz powoli zamazuje się coraz bardziej, jak ciemność pochłania lampy na suficie, twarze medyków, biegnących przed siebie popychając łóżko, na jakim się znalazłem. A potem, potem była już tylko ciemność. Mrok, do którego musiałem się przyzwyczaić. Z jakim przyszło mi żyć przez tego, który mi to uczynił. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że sprawcą był ten, którego ukochałem, że nie przewidziało mi się, kogo widziałem w samochodzie.

Załamałem się, bo nie mogłem uwierzyć, że to ja straciłem wzrok, że mnie spotkał taki los. Nie wiedziałem, dlaczego zostałem tak ukarany? Za co? Po śmierci taty opiekowałem się mamą najlepiej jak potrafiłem, a mój młodszy brat, zawsze miał we mnie oparcie. Przejąłem obowiązki taty, a pieniądze, jakie dostawałem z występów czy pracy dorywczej oddawałem na nasze potrzeby. Jak ja miałem pomagać mamie, będąc ślepym? Jak? Popadłem w głęboką depresję. Dałem się wszystkim we znaki. Zwłaszcza lekarzom i pielęgniarkom. Rzucałem przedmiotami, wyzywałem ich, krzycząc i złorzecząc na wszystkich. Dziwię się, jakim cudem nie zamknęli mnie na oddziale zamkniętym. Ale jeszcze bardziej zastanawiało mnie, czemu mój ukochany nie przychodził? Nie miał czasu, czy może wstydził się tego, kim się stałem?

Serce mnie bolało, że nagle zostałem sam. Może tylko moja przyjaciółka On Sook i pewien chłopak, którego ledwo co kojarzyłem byli blisko mnie, interesowali się moim losem. Chociaż ten chłopak….ja spotkałem go raptem raz i to przypadkiem na korytarzu. Wpadłem na niego, po tym, jak zszedłem ze sceny i kierowałem się do przebieralni. Dlatego był dla mnie zagadką, którą próbuję rozwiązać do dzisiaj.

On Sook była tak zła na mojego chłopaka, że kiedy miała czas wolny po pracy, poszła do niego dowiedzieć się, o co chodzi. Nie wiem, co się wtedy stało, co wyszło między nimi, ale powiedziała mi, abym o nim zapomniał, bo nie jest mnie wart. Drążyłem temat, bo chciałem wiedzieć! Byłem na nią zły, że tak mnie potraktowała! Przecież była moją przyjaciółką! Kazałem jej wynosić się z pokoju, w którym leżałem i nie przychodzić więcej. Żałowałem tych słów i to bardzo, bo kilka dni później dowiedziałem się, dlaczego tak zareagowała, czemu powiedziała mi to, co powiedziała.

San przypadkiem zadzwonił do mnie i nawet o tym nie wiedział. Mimo że mówiłem głośno i wyraźnie. Był tak zajęty rozmową z jakąś osobą, po prochach ciężko mi było rozpoznać głos, ale był dla mnie znajomy. San natomiast rozmawiał o pieniądzach, o jakichś wycieczkach, aż w końcu padło pytanie o mnie. Poczułem, jak dreszcz przechodzi przez całe moje ciało. Myślałem, że to, co potem usłyszałem, było jakimś żartem, snem, z którego zaraz się obudzę. San przyznał się do tego, że mnie potrącił, aby jego siostra, mogła zająć moje miejsce. Poza tym był mną zmęczony, tym, że byłem taki grzeczny, że musi mnie uczyć tego, jak to jest być w związku z innym mężczyzną.
Bolało mnie to wszystko. Bardzo. Zaufałem mu, otworzyłem się, zwierzałem z sekretów, aby dowiedzieć się, że to on był sprawcą wypadku, przez który byłem niewidomy.

Wtedy chciałem ze sobą skończyć. Chciałem zwyczajnie umrzeć. Świat już bardziej nie mógł mi się zawalić na głowę. Nie miałem ochoty na jedzenie, na rozmowy z innymi, w ogóle na jakiekolwiek towarzystwo. Stałem się apatycznym gnojkiem, uprzykrzającym życie wszystkim dookoła.

I pewnie by tak zostało, gdyby nie On Sook, która nie potrafiła się na mnie długo gniewać. Przyprowadziła go. Tego chłopaka, którego ledwo pamiętałem, ale on zapamiętał mnie. Mam wrażenie, jakby to było zaledwie wczoraj. Zamiast się ze mną normalnie przywitać, zostałem zrugany, tak, że wstyd ozdobił moje lico. Miał rację, mówiąc, że jestem samolubnym gnojkiem, który nie docenia pomocy tych, dla których coś znaczę. Nie chciałem mu jednak tego przyznać, ale musiałem pójść o kilka słów za daleko, bo po sali rozszedł się odgłos plasknięcia. Policzek, na samą myśl, do tej pory mnie piecze. Uderzył mnie w twarz i kazał się opamiętać, a potem przytulił.

Nie wiem, jakim cudem, ale to, co zrobił, jak mnie objął, jak pogłaskał po plecach, sprawiło, że wyrzuciłem z siebie wszystko, co leżało mi na sercu. To jak znienawidziłem mojego byłego, tego, w jakim stanie teraz przez niego byłem, że odebrał mi wszystko, co kochałem, że muszę żyć w mroku. Zacząłem mieć pretensje do siebie, że to moja wina, że tak się stało, bo się tego wszystkiego uczyłem, że byłem za słaby na związek, za mało uległy. A wtedy powiedział mi, że to nie moja wina, że to wina Sana, który nie potrafił docenić jaką dobrą osobą jestem.

Otarł mi łzy, podniósł na duchu, a ja pierwszy raz dobrze spałem. On mnie odwiedzał prawie codziennie i specjalnie z Los Angeles przyleciał do mnie, do Korei! Jakże mi było przykro, że musiał wracać. Chciałem, żeby został. Ale nie mógł, musiał wracać do pracy. Wtedy dowiedziałem się, że jest ode mnie starszy o pięć lat i pracował jako księgowy dla małej firmy, a hobbystycznie zajmował się fotografią. Nigdy jednak nie pokazywał ich publicznie. Tym bardziej żałowałem, że nie mogłem ich zobaczyć. Moja przyjaciółka jednak, skoro tamten się ze mną nimi podzielił, opowiadała mi, co się na nich znajduje, a ja próbowałem to sobie wyobrazić.

Czas mijał, a nasza relacja rozwijała się i coraz bardziej za nim tęskniłem. Chciałem, żeby jeszcze raz przyleciał do Korei, ale zdawałem sobie sprawę z tego, że to nie było takie łatwe. Los jednak chciał, abym to ja udał się do niego.
Dostał podwyżkę, w związku z awansem w pracy na starszego księgowego i zaczął odkładać pieniądze na bilet dla mnie. Wyremontował mieszkanie, tylko po to, żebym miał u niego bezpiecznie. I nim się zorientowałem, już wsiadałem do samolotu w kierunku Los Angeles. Tam, gdzie czekało na mnie nowe życie.

Obawiałem się jednak tego, co mnie tam czeka, bo o ile zaufałem mu, obdarzyłem uczuciem, miałem w głowie to, co stało się w moim poprzednim związku. Nie chciałem jednak, aby strach zniszczył mi powrót do normalności.
Mama postarała się o przeniesienie do zagranicznej uczelni. Nie wiem, jak się jej to udało, udało! Ona jest cudowna! Potrafi takie sprawy załatwić bez najmniejszego problemu! Kobiety to jednak są zdolne! A to całe przeniesienie to chyba w ramach jakiejś wymiany studenckiej, czy coś. Nie wnikałem, bo byłem zbyt podekscytowany nowym życiem. Szkoda tylko, że musiałem zostawić rodzinę, mamę i brata, ale przekonali mnie, że tak będzie lepiej. Dla mnie. Odpocznę od miejsca, w którym spotkało mnie tyle złego i kojarzyło się z najgorszym. Miała rację, Korea, na tamten moment przypominała mi o tych mało przyjemnych rzeczach.

Odebrał mnie z lotniska, a miła pani stewardessa pomogła mi się ze wszystkim uporać. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że naprawdę ludzie chcą mi pomagać i na pewno nie z litości. Nawet jeśli to była jej praca, nie musiała być taka pomocna i robić ponad programowych rzeczy.
Gdy podróż miałem za sobą, przekonałem się, że jazda jakimkolwiek samochodem będzie sporym kłopotem. Nie chciałem jechać taksówka, bałem się z bliżej nieokreślonego powodu. Zapewne to wszystko przez tę traumę. Przeze mnie musieliśmy jechać autobusem, bo te są dla mnie mniej przerażające. A potem, potem była nauka nowego miejsca, zapamiętania gdzie co jest. Nie wspomnę ile to razy, wpadłem na jakiś mebel, na drzwi, bo uparłem się, że bez laski i jego pomocy poradzę sobie ze wszystkim. Nie chciałem, aby ciągle przy mnie był, asekurował, bo nie zawsze będzie obok. Poza tym i tak sporo już dla mnie zrobił. Jak mogłem go więc obarczać większą odpowiedzialnością?

Pół roku zajęło mi jak nie więcej zaaklimatyzowanie się w nowym miejscu. Zastanawiało mnie jednak w tym wszystkim jedno: czemu on mi pomagał? Przecież wtedy ledwo się znaliśmy, a i potem nasz kontakt to był głównie przez Internet. Może miał w tym jakiś ukryty cel? Bo przecież nikt, ot, tak nie pomaga, bo ma taki kaprys, prawda? Postanowiłem zwalczyć te myśli, bo jakby chciał mi zrobić krzywdę, dawno by to zrobił. Byłem ciekaw tego, jaką historię skrywa, bo opowiadał mi dużo o sobie, pozwalał zadawać pytania związane z pracą. Ba, raz mnie tam nawet zabrał, abym zobaczył jego świat. Tym bardziej mnie interesował, a już to, jak wyglądał. Nie mogłem go przecież zobaczyć, jak normalni ludzie, więc wyobrażałem sobie, znając jego kontury twarzy, jak mógłby wyglądać. Ciekawe jak bardzo moje wyobrażenie o nim, różni się od mojego?

Dopiero w Los Angeles zrozumiałem, jak przytłoczony byłem tym wszystkim. Potrzebowałem odpocząć od tego natłoku złych emocji, ciężkości myśli i skupić się na sobie. On również przekonał mnie, żebym wypoczął, bo to było najważniejsze. A studia? Musiałem chodzić, nawet jeśli nie miałem na to ochoty. Dobrze, że czasami z powodu badań, za którymi nie przepadałem, mogłem zostać w domu.
Coraz bardziej zastanawiałem się nad postaraniem się o pobyt stały w USA. Nie chciałem wracać do Korei, chciałem zostać tutaj, w Los Angeles, mieście Aniołów. Poza tym, miałem tutaj naprawdę dobrych lekarzy, a i samo miasto zaczęło skradać moje serce, bardziej i bardziej z każdym dniem i miesiącem tutaj spędzonym. Cóż poradzić, zakochałem się w Los Angeles.

A ja? Ja przekonałem go, żeby pokazał swoje zdjęcia w Internecie. Namawiałem go tak długo, aż się zgodził. Powiedziałem mu, że ja i tak nie wrócę prędko do muzyki więc, w ramach podziękowania, może mnie wziąć na modela, skoro z tym pierwszym był jakiś problem. I wtedy zrozumiałem, że tutaj musiało być coś na rzeczy, bo nie odzywał się do mnie przez dobre kilka dni. Byłem pewien, że był na mnie zły, za te pytania o osobę ze zdjęć. Kobietę, która była dla mnie tajemnicą. Niedostępną wiedzą. Może jak mnie spotkało go coś złego i nie chciał do tego wracać?

Założył Instagrama o nazwie Sweetheart, bo uznał, że jestem takim Słodkim Serduszkiem. Zakłopotał mnie tym, ale szybko odgoniłem myśli krążące w mojej głowie. Miłość nie była dla mnie. Nie byłem na nią gotowy, po tym wszystkim, poza tym skoro tak reagował, na tamtą kobietę ze zdjęć to raczej nie gustował w osobach mojego pokroju.

ciekawostki
★ Posiada telefon przystosowany do użytkowania przez ludzi niewidomych, to samo komputer,
★ Całe mieszkanie, w którym mieszka Myo zostało tak przemeblowane i urządzone na nowo, aby było dla niego bezpieczne,
★ Jako, że nadal leczy się z traumy, jazda jakimkolwiek samochodem wiąże się dla niego ze sporym stresem i jeśli już naprawdę musi jechać, bo nie ma wyjścia, ktoś musi go przytulać, albo trzymać za dłoń.
★ Cały czas poznaje siebie jako osobę, która gustuje również w osobach tej samej płci,
★ Wypadek zmienił go i z otwartego chłopaka, który czasem, gdy jest radosny i szczęśliwy wychodzi na wierzch, stał się bardziej skryty, nieufny, ma problemy z zaakceptowaniem siebie, ogółem samoocena mu spadła dość mocno, ale dzielnie nad tym pracuje z psychologiem,
★ Mimo, że kocha grę na skrzypcach tak jakoś ciężko mu się przełamać do grania i póki, co woli słuchać niż grać, ale jest pewien, że w końcu wróci do tego, jak kiedyś,
★ Jego opiekun jest jak na razie, jedyną sobą, której ufa i która może przy nim pozwolić sobie na więcej niż inni,
★ Rzadko wychodzi bez opiekuna, ale robi to częściej, aby przełamać traumę, nad czym również pracuje pod okiem psychologa,
★ Czasami lubi po prostu poleżeć w łóżku, wciskać nos w poduszkę, pomaga mu to uspokoić się, zebrać myśli,
★ Zdarza mu się dość szybko zasypiać, kiedy jest bardzo zmęczony,
★ Spark, kot jego opiekuna tak polubił chłopaka, że gdy ten jest sam w domu, pilnuje go, niczym anioł stóż, tak też go pieszczotliwie nazywa Myo
★ Kiedy jest zły, boczy się na wszystko dookoła, podjada słodkie, jeśli ma pod ręką i przeważnie udaje, że śpi, a jedynym sposobem na jego obrazę majestatu jest łaskotanie go po bokach,
★ Nie cierpi, wręcz nie znosi, gdy ktoś nazywa go słodkim, uroczym, bo uważa, że to uwłacza jego godności,
★ Jako osoba niewidoma „widzi” dłońmi, toteż najłatwiej mu kogoś poznać poprzez dotyk,
★ Lekarze rokują, że wróci do zdrowia i odzyska wzrok, ale nadal zalicza się do tych dziwnych przypadków, których nauka nie potrafi wyjaśnić, jeszcze toteż w Los Angeles często jeździ na różne badania, czego on wręcz nie znosi. Raz nawet uciekł przed wizytą, kiedy miał ku temu okazję,
★ Lubi dźwięki przyrody, zwłaszcza deszcz. Siada wtedy przy oknie i nasłuchuje, uciekając myślami od miejsca, w jakim aktualnie się znajduje.
historia
w Los Angeles jestem od:
Roku
wykształcenie:
Student/Kaist University in Daejeon: Art & Design: Music/University of Southern California
walk of fame:
Pośród studentów Korei, jak w samej Korei kojarzony jako ten młody student, który po swoim debiutanckim występie został potrącony przez samochód i stracił wzrok. Mimo że sprawa ucichła, nadal odbija się echem na chłopaku. W Los Angeles rozpoznawalny jako uroczy model Instagrama.
kariera zawodowa:
Student muzyki, który po wypadku przerwał naukę na uczelni w Korei i został przeniesiony na uniwersytet w Los Angeles. Jego opiekun i przyjaciel zgodził się na jego propozycję, aby został jego modelem do zdjęć.
lubię:
spać do południa i w ogóle leżeć w łóżku, koty, słuchać jego głosu (kiedy czyta głośno książki), książki, muzykę, grać na skrzypcach, czekoladę, mięciutkie i ciut za duże puchate swetry i wiele innych rzeczy. Pluszaki również!
nie lubię:
jeżdżenia po lekarzach na te wszystkie badania, kawy, ale jej zapach mi odpowiada, kiedy zostaję sam w domu, głośnej muzyki, głaskania po głowie, mówienia, że jestem słodki.
dodatkowe
MÓW MI Sarameda Hakte
KONTAKT -
PISZĘ głównie narracja 3 osoba
Gwałt, bondage, furry, pedofilia, molestowanie, kazirodztwo, odgrywanie zdrady, czy niszczenia związku, kariery, przesadna brutalność, gdy ktoś odgrywa Mary lub Gary Sue.
Postać to nie ja , pamiętaj o tym.
Sarameda Hakte
zawód postaci, mieszkam w hotelu
Awatar użytkownika
99
200
zaimki
about
In Los Angeles, everyone is a star

Post

Witaj w Los Angeles, miejscu gdzie wszystko jest możliwe, a zabawa stoi zawsze na pierwszym miejscu! Twoja karta została zaakceptowana i teraz czas aby założyć relacje, znaleźć przyjaciół, a także rozpocząć rozgrywki! Powodzenia!
akcept
brak multikont
Zablokowany

Wróć do „21-30”