influencerka, Hollywood Hills
Awatar użytkownika
21
158
ona, jej
about
I like sex, I like flowers, I like attention. Don't ever put me second
I bet you won't find nothing feels this good this side of heaven.

Post

33.
            Dolly uwielbiała imprezy! Może niekoniecznie we własnym domu, ale od czego była gosposia, która później zajmie się istnym bałaganem, który zostawią. A dzisiejsze przyjęcie, nie mogło odbyć się w żadnym innym miejscu. W końcu mieli uczcić ich pierwszy, wspólny dom i przy okazji osobiście powiedzieć niektórym osobom, że wzięli ślub. Chociaż, minęło już trochę czasu, nadal nie zdążyli przekazać tego wszystkim znajomym. Byli też tacy, którzy uważali to za żart, bądź czekali na jeszcze szybszy rozwód. Akurat, to już nie był ich problem, czym blondynka w ogóle się nie przejmowała. Oprócz znajomych zaprosili również najbliższych sąsiadów, których wypadałoby lepiej poznać, nawet jeśli nie z każdą z tych osób Dolly mogła mieć pozytywne relacje, czy dobre wspomnienia. Jednak dzisiaj, postara się być neutralna.
            Od południa było istne szaleństwo. Zamówiona ekipa sprzątała całym dom, a catering przywiózł gotowe jedzenie, aby Maria Consuela nie musiała nic przygotowywać dla tylu osób. Dostała nawet wolne, aby mogła od nich odpocząć po ostatnich wydarzeniach, które miały miejsce w Bel Air.
            Aby wszystkiego uniknąć, Dolly zamknęła się w ich sypialni, aby móc się swobodnie przyszykować, nie widzieć tego, co dzieje się w salonie, ani na tarasie. Skupiła się tylko na sobie i chwilę po umówionej godzinie, słyszała jak przychodzą pierwsze osoby, a zamówiony DJ — zapewne ich znajomy, włączał muzykę. Delikatnie się uśmiechnęła, dokładnie przeglądając się w dużym lustrze i poprawiła kosmyk blond włosów za ucho, który wpadał jej na twarz. Nałożyła jeszcze błyszczyk na usta, bo chciała błyszczeć i spojrzała na Daimona.
            — Chyba jestem gotowa — stwierdziła w końcu i złapała go za rękę. Czy czuła się zestresowana? Nie. Po prostu chciała mieć dobre wejście, nawet jeśli powinni być w salonie i witać gości, mieli od tego odpowiednie osoby. — Mam nadzieję, że nikt nie wejdzie do naszej sypialni. Ugh — wzdrygnęła się, bo nawet nie chciała o tym myśleć. Zamknęła za nimi drzwi, aby nikt nie pomyślał, że ich sypialnia, jest idealnym miejscem, aby zniknąć i weszła do salonu. Wzrokiem, od razu zaczęła szukać przyjaciółki, ale nigdzie jej nie było. DJ ściszył muzykę, witając ich dwójkę, aby impreza mogła się rozpocząć w najlepsze.
W grze nie obowiązuje kolejka. Każdy z uczestników może również zakładać swój oddzielny temat
Daimon Castiello Blake Griffith Flavio Winslow Leviathan Moore Harold Sefolosha Emily Moretz Wesley Perkins Josephine Lanaghan Roger Sinclair Hollywood Castiello Marcus Fallcon Halston Hemingway Jayden Harris Ellie Williams Raine Chastain Benedict Chastain andromeda shepheard
Cross my heart, hope to die;
To my lover, I’ve never lied
For you, I’d take a life; it’s him and i, and I swear
This is our ride or die, you can confide in me
There’s not no hiding, swear, most likely I'ma die with you
Barmanka, Malibu
Awatar użytkownika
22
165
ona
about
Studiuje turkologię i pracuje. Ale jedno i drugie zaraz pójdzie w odstawkę, bo jej brzuch jest coraz większy, tak jak stan jej problemów. Szczególnie, że w jej życiu już na zawsze będzie Harold, albo jego potomek.

Post

https://i.pinimg.com/564x/fe/4c/0e/fe4c ... 9f6b01.jpg

Nie ma co ukrywać. W ostatnim czasie z wiadomych przyczyn nie była imprezowym świrem. Na początku z każdego powodu wymiotowała, potem wybuchała za każdym razem, jak tylko ktoś powiedział w jej stronę coś co mogło się jej nie spodobać, a potem był jeszcze okres w którym w koło płakała. Od dwóch dni odczuwała względny spokój. Nie wiedziała jak długi to jest stan, ale postanowiła wyjść do ludzi i udać się na imprezę Dolly i jej męża. Był to też pretekst do zakupów w końcu jej brzuszek szybko się zaokrąglał i nie mieściła się już w swoje kiecki. Lumpeks był dość dobrą opcją i szybko znalazła coś odpowiedniego. Coś w czym czuła się dobrze i w co się mieściła.
Nie wiedziała jak długo wytrzyma, bo jak co dzień bolały ją cycki na potęgę. Ale nie chciała zawieść Dolly i postanowiła, że pojawi się chociaż na chwilę. Miała też cichą nadzieję, że spotka tam resztę swoich przyjaciółek. W końcu nie miały wielu możliwości do spotkań. Więc warto wykorzystywać takie chwile.
Kupiła też coś dla tych gołąbeczków. Był to kwiatek, bardzo ładny i jak na kieszeń Hals dość drogi. Ale lepszego pomysłu niestety nie miała. Z coś kupić wypadało. Na miejscu położyła go do innych prezentów. A potem poprosiła kelnera o wodę, bo z wiadomych przyczyn niestety pić nie mogła, choć miała wielką ochotę, tak samo na wino, jak i na papierosa. Nie można mieć wszystkiego. Ustała sobie z boku, by nikomu nie przeszkadzać i kiedy tylko Dolly Castiello i Daimon Castiello pojawili się w salonie, pokiwała do nich żywo, by chociaż w ten sposób się z nimi przywitać, bo pojęcia nie miała czy będą mieli dla niej nieco więcej czasu by pogadać. Rozejrzała się za kimś znajomym, ale na marne, na razie pokazywały się przed nią same obce twarze.
pisze romanse, mieszkam w hotelu
Awatar użytkownika
27
161
ona/jej
about
I disappear and burn like my damn cigarette I just wanna fall asleep and dream of you

Post

outfit - bez płaszcza

Castiello nie chciała tutaj być. Pewnie gdyby normalnie nie pojawiłaby się w tym miejscu, gdyby nie fakt, że jej życie ostatnio zawaliło się po raz drugi. Marcus Fallcon zdradził jej swój największy sekret, a co za tym szło - blondynka miała złamane serduszko. Miała wrażenie, że wszystko co pomiędzy nimi się działo, było jedną wielką grą mężczyzny. Nic więc dziwnego, że zablokowała jego numer, zaszyła się w małym hotelu na obrzeżach i po prostu żyła. Tak, jakby nigdy wcześniej nie była w LA. Jakby nikt z jej rodziny tutaj nie mieszkał, a Fallcon nigdy nie istniał. To jednak wiadomość od brata sprawiła, że chciała zaszaleć. Nie wiedzieć czemu, po prostu doszła do wniosku, że impreza brata będzie tym, czego jej potrzeba. Dlatego też za pieniądze Marcusa - bo przecież ukradła mu portfel - mogła sobie wyjść na zakupy, kupić jakieś nowe ciuchy, a następnie po przyszykowaniu się pojechać do brata. Jakie było jednak jej zdziwienie, kiedy w końcu ogarnęła, że wcale nie mieszkał już obok Marcusa, ale cóż, ani trochę jej to nie przeszkadzało. Postanowiła po prostu wejść niczym do siebie, a następnie udała się w miejsce, gdzie muzyka grała najgłośniej. Tam też znalazła pewnie gospodarza, a raczej gospodarzy, ale o tym nie wiedziała. - Brat zaprasza mnie na imprezę, normalnie nie wierzę. - rzuciła na przywitanie do Daimon Castiello , a następnie przytuliła Dolly Castiello. - Hollywood? Czyżbyś miał sentyment do siostry? - oczywiście mówiła to w żarcie, co wcześniej do niego jej się nie zdarzało. Jednak Holly wyglądała w tym momencie inaczej niż wcześniej. Jej ubiór, makijaż. To wszystko nie było "jej" stylem, ale cóż - podobno złamane serce potrafi naprawdę zmienić człowieka - w końcu w jej dłoni znajdował się nawet papieros.
dowiesz się, bo Ci nie odpiszę
zimnakawa/vayner
raper, Hollywood Hills
Awatar użytkownika
31
193
he/him
about
Cause I'm in love with this insta girl
With skinny waist and drug habits

Post

026.
            Oczywiście, że impreza musiała się odbyć, bo inaczej nie byliby sobą. Dali wolne Marii Consueli, zamówili catering, chociaż w opinii Daimona nie było to potrzebne, bo on na przykład nie miał zamiaru jeść. Wolał za to inne zakupy, które oczywiście zrobił osobiście.
            On w przeciwieństwie do Dolly nie szykował się na imprezę milion lat. Ubrał się w zwykłą koszulkę i czarne jeansy, zaczesał standardowo włosy do tyłu i zeszli razem z Dolly do gości, krzywiąc się na samą myśl o niechcianych gościach w ich sypialni. Wierzył jednak, że nikt nie będzie się pukał po kątach, nie byli przecież w liceum, prawda?
            Przywitał się z Halston, na widok której jednak się zdziwił. Nie dlatego, że przyszła, a zwyczajnie wyglądała inaczej. Spojrzał na Dolly, z miną jakby chciał, zapytać co się stało twojej przyjaciółce, ale nie chciał być too obvious, że cos mu nie pasowało w blondynce.
            — Halston? Dobrze wyglądasz. — skłamał, chociaż to też nie tak, że źle wyglądała. Miał wrażenie, że jest jakaś okropna plaga ciąż, bo najpierw Josephine, teraz przyjaciółka jego żony i byle następna nie była Dolly. Trzeba jednak przyznać, że plusem ciężarnych były większe cycki — oczywiście, że mężczyzna na urodzinach Mallory przyjrzał się jej przyjaciółkom i zauważył tę niewielką zmianę u Hemingway.
            Miał się już iść witać z kumplem z sąsiedztwa, ale jego uwagę przykuła Hollywood. Wyglądała całkowicie inaczej i nie wiedział, czy zmiana ta była znakiem czegoś dobrego, czy wręcz przeciwnie. Z drugiej jednak strony miał ochotę pójść po jakąś swoją bluzę, żeby ją trochę zakryć, bo w jego mniemaniu siostra za dużo pokazywała.
             — Hollywood, co ci się stało? — zignorował jej przytyk, czy cokolwiek to było, łapiąc ją za ramię i prowadząc ją nieco na ubocze. W pierwszej chwili wyglądało to tak, jakby się na nią zdenerwował, ale w rzeczywistości się po prostu…martwił. Tak, było to bardzo dziwne, zwłaszcza zważając na fakt jak wyglądały ich relacje. — Co ci się stało? — dopytał puszczając ją i próbując zignorować wygłodniałe spojrzenia jego znajomych, którym teraz najchętniej przywaliłby w mordę.
             — Powinnaś się ubrać, albo chociaż zakryć. Ja pierdole, cycki ci widać. — odsunął się na chwilę, by jeszcze raz zmierzyć ją swoim wzrokiem — I ta sukienka jest zdecydowanie za krótka. — dodał sięgając po szklankę z alkoholem, które przyniosła im Dolly. Był pewny, że jego żona będzie zadowolona z tego jak wyglądała Hollywood. Od razu wypił więc całą zawartość szkła, zabierając jeszcze szklankę swojej małżonki, którą też od razu opróżnił.
             — Aha, Hollywood, wziąłem ślub z Dolly. — oznajmił jej jak gdyby nigdy nic i wyszedł na chwilę z salonu, w którym trwała impreza. Zdecydowanie był zbyt trzeźwy, więc musiał iść i zmienić ten stan. Wrócił więc dopiero po dłuższej chwili, przypominając sobie o tym, co Holly powiedziała mu jakiś czas temu. Nie chciał, żeby ktoś znowu ją skrzywdził, więc stwierdził, że będzie ją dzisiaj obserwował.

Halston Hemingway
Dolly Castiello
Hollywood Castiello
You just wanna have me come and chase you,
Shower you with flowers, give you all these daily compliments,
Careful if you fall in love, then it's gon' be a consequence
We keep going it's no turning back, it ain't no stopping us
She's not even mine but I treat her like I own her
aktor, Malibu
Awatar użytkownika
24
196
on, jego
about
gra sobie w filmach i już nie planuje ślubu, bo zrobił dziecko Halston

Post

  • 20

Harolda nie mogło zabraknąć na imprezie Daimona. Nie znał co prawda wszystkich okoliczności tej parapetówki, nie miał też zielonego pojęcia, że jego przyjaciel wszedł na tą złą ścieżkę, popełniał jego błędy i zdecydował się zamieszkać pod jednym dachem z kobietą. Właściwie to nie zwrócił nawet uwagi na to, że jego adres był trochę inny niż ten, który znał, pod którym budził się niejednokrotnie w kiblu czy innym całkiem przypadkowym miejscu. Liczył więc na świetną sjestę, dragi, drinki i tancerki egzotyczne niewiadomego pochodzenia. Na miejsce przyjechał Uberem, jak całkiem zwyczajny obywatel, zostawiając jeszcze autograf na koszulce pani, która była tego wieczora jego kierowcą. Była miła, uśmiechała się i powtarzała ciągle, że jej córka uważa go za absolutne bóstwo. Miła do tego stopnia, że Harold prawie zaprosił ją na to przyjęcie, jednak zrezygnował w ostatniej chwili, bo nie był pewien, czy kobieta w średnim wieku przeżyłaby starcie z tym towarzystwem i tym światem. Pożegnał się więc kulturalnie i zostawił jej spory napiwek, wysiadając pod chatą w Hollywood, która nie była wcale znajoma.
Wszedł niepewnie do środka, jakby nie wiedział, czy trafił pod dobry adres, a ze sobą miał tylko dobre, stare whisky. Postawił je na najbliższym stoliku i zwrócił swoje spojrzenie w kierunku gospodarzy, którzy byli akurat witani przez innych gości. Pomachał do nich, szukając jednocześnie wzrokiem swojej siostry, bo przecież była prawą ręką Dolly, jednak tej nigdzie nie mógł dostrzec. Ale kiedy tak się rozglądał zauważył za to Hals, stojącą gdzieś z boku. Uśmiechnął się lekko, bo jej widok uświadomił mu, że nie będzie żadnych sypiących się po stołach dragów, a już na pewno nie striptizerek. Był za to jej brzuch i woda, którą trzymała w ręce. Westchnął tylko, jakby zawiedziony i podszedł do niej mozolnym krokiem, a kiedy już znalazł się obok niej to objął ją ramieniem, jednocześnie porywając od przechodzącego obok gościa butelkę wody dla siebie.
-Hals… nie spodziewałem się ciebie tutaj, nie wolałabyś być w domu? Pewnie jesteś już zmęczona, nogi cię bolą, jak chcesz to cię odwiozę dopóki jeszcze nic nie wypiłem - mówił tak zachęcająco, spoglądając na blondynkę jednocześnie z szerokim uśmiechem, zupełnie takim, jakie posyłał jej jeszcze wtedy w kinie, kiedy się poznali i kiedy nie była jeszcze tą zrzędliwą ciężarówką noszącą jego dziecko. Z jakiegoś powodu nie chciał, żeby blondynka wiedziała jak bardzo potrafił się Harold sponiewierać, a te okoliczności z pewnością nie były przyjazne dla ciężarnej kobiety.

Dolly Castiello Daimon Castiello Halston Hemingway
Prowadzi program i buja ciałem w klubie, Venice
Awatar użytkownika
29
168
zaimki
about
In Los Angeles, everyone is a star

Post

Wieść o kolejnym wydarzeniu towarzyskim Ellie przyjęła z błogością i dziecięcą radością. Jej życie życie rozsypywało się w drobny mak. To co miało być ukryte przed światem przez jej nieostrożność wychodziło na jaw. Dziw, że papa nie wrócił do Los Angeles po doniesieniach prosto z portali plotkarskich o rozwiązłych życiu córki. Chociaż plotki ucichły, a po panu prokuratorze nie było śladu Williams czuła, że coś się za nią ciągnie. Najpierw pojawienie się takiej osoby, jak Marcus Fallcon na horyzoncie i powrót wszystkich toksycznych i negatywnych myśli związanych z ich rozstaniem. Potem upadek psychiczny i fizyczny oraz dni pełne zjazdów, zahaczających niejednokrotnie o zejście z tego świata. Aż do spotkania z Seymourem - jedyną osobą, z którą przeszłość nie była w kolorze szarym. Ellie miała wyjechać, wyjechać w tropiki - a tak naprawdę całe święta i Nowy Rok spędziła w domu, pod kołdrą - oglądając filmy. Nawet social media zostały przez Ellie porzucone - dlatego nie widziala najnowszych plotek od DK, nie widziała zdjęć z Instagrama. A tym bardziej nie wiedziała o zmianach w życiu Dolly. Najpierw zrobiła sobie dzień SPA, zamówiła kosmetyczkę i fryzjera na wizytę domową i niczym bogini kilka godzin później pojawiła się pod adresem, który został jej przysłany - oczywiście po kilku kieliszkach wina. Na szczęście nie spóźniła się tak jak ostatnio, nie była też pierwsza. Oczywiście nie pojawiła się na imprezie bez upominku. Szampan z drobinkami złota spoczywał w czarnej torbie prezentowanej - idealny do świętowania wszystkiego. W małej kopertówce spoczywało coś extra. W chwili,gdy w ręce Ellie pojawił się drink gdzieś w tłumie dojrzała Daimona i Dolly - wielkich gospodarzy dzisiejszej imprezy. I coś w ich sposobie bycia i poruszania się mówiło jej, że doszło do jakiś zmian. Nie wiedziała jeszcze do jakich. Zanim jednak podeszła do Dolly wymieniła puste szkło na kolejne po brzegi wypełnione alkoholem.
- Wiedziałam, że wiele się wydarzy po moim wyjeździe, ale że od razu przeprowadzka? - uśmiechając się szeroko, podeszła do blondynki i jak zwykle na przywitanie ucałowała ją w policzek.
- Czuje się, jakbym dopiero co wybudziła się ze śpiączki Dolly... – zaśmiała się, upijając łyk szampana. Mimo, że na imprezie było wiele znajomych twarzy i z niektórymi osobami niekoniecznie utrzymywała dobre stosunki, chciała się dobrze bawić. Nawet jeżeli gdzieś byłaby osoba, które chciałaby zamordować gołymi rękami. Właśnie wtedy zdała sobie sprawę, że czegoś. Albo kogoś brakuje.
- A gdzie Molly? – w końcu do tej pory były nierozłączne. Mimo wszystko wieczór zapowiadał się bardzo dobrze i za cholerę nic, ani nikt nie powinien zepsuć tego wieczora.

Dolly Castiello Daimon Castiello
influencerka, Hollywood Hills
Awatar użytkownika
21
158
ona, jej
about
I like sex, I like flowers, I like attention. Don't ever put me second
I bet you won't find nothing feels this good this side of heaven.

Post

            Widok Halston ją pozytywnie zaskoczył. Była w ciąży, a jednak postanowiła do nich wpaść, co sprawiło, że Dolly od razu uśmiechnęła się na jej widok i podeszła do niej wraz z Daimonem. Przywitała się z przyjaciółką buziakiem w policzek, uważając na jej coraz większy brzuszek.
            — Cieszę się, że jesteś — odsunęła się od niej po chwili, ale tak naprawdę nie zdążyła z nią zamienić więcej zdań, gdy została porwana dalej. — Jeszcze porozmawiamy — a przynajmniej, taką właśnie miała nadzieję, gdy posyłała Hals delikatny uśmiech.
            Przyszło naprawdę sporo osób i gdyby Dolly, chciała z każdym porozmawiać więcej niż minutę, zapewne zabrakłoby jej czasu i zmęczyłaby się tym wieczorem, zamiast się nim cieszyć. Wiedziała, że z grzeczności powinna to zrobić, ale niekoniecznie się tym przejmowała. Chociaż, trochę szkoda jej było zostawiać Halston samej, to jednak na widok Holly, kilkukrotnie zamrugała powiekami. W takim stylu jej jeszcze nigdy nie widziała i musiała przyznać, że naprawdę, podobało jej się to co widzi! Przywitała się z nią i dosłownie na moment zostawiła rodzeństwo samych, udając się po drinki, bo na trzeźwo, nie potrafiła chciała spędzać czasu. Podała jedną szklankę Hollywood, drugą Daimonowi, a jedną miała dla siebie, z której nawet nie zdążyła się napić.
            — Nie słuchaj go — wywróciła teatralnie oczami na słowa swojego męża. Miła odmiana, że pierwszy raz od pewnego czasu, nie krytykował jej wyglądu, że za dużo pokazała, a własną siostrę. — Wyglądasz ślicznie. Nie wiem, skąd ta zmiana, ale powinnaś wychodzić tak częściej — delikatnie się do niej uśmiechnęła, aby zaraz delikatnie zmarszczyć nosek, gdy szklanka z alkoholem, została jej zabrana. Nie tak, powinni powiedzieć Hollywood o swoim ślubie, ale teraz było już za późno. Zresztą, wszystko robili po swojemu. — Tak, to prawda. Wzięliśmy ślub na Hawajach, więc chyba jesteśmy rodziną. Zawsze chciałam mieć siostrę — zaśmiała się troszkę nerwowo. Powiedzenie Molly, było dużo łatwiejsze. A całkiem trzeźwa Dolly, nie potrafiła w poważne rozmowy. Nie lubiła też obecnego stanu, gdy cały świat wydawał się taki nijaki i brzydki.
            — Troszkę się zmieniło — odpowiedziała Ellie, która nagle się przy nich pojawiła. — Przeprowadzka, ślub. Może niekoniecznie w takiej kolejności, ale cieszę się, że znalazłaś chwilę. Molly... Molly miała być, ale jeszcze jej nie ma. Może zrobi wielkie wejście? — wzruszyła delikatnie ramionami, starając się nie pokazywać, że troszkę było jej przykro na brak najlepszej przyjaciółki. I nadal miała nadzieję, że się pojawi, nawet jeśli nie przepadała za raperem. — I Ellie, to Hollywood, siostra Daimona — przedstawiła nawzajem kobiety, aby zaraz rozejrzeć się za jakimś mocnym drinkiem, chwytając szklankę z alkoholem, którą wypiła prawie od razu do połowy.

Daimon Castiello
Halston Hemingway
Hollywood Castiello
Ellie Williams
Cross my heart, hope to die;
To my lover, I’ve never lied
For you, I’d take a life; it’s him and i, and I swear
This is our ride or die, you can confide in me
There’s not no hiding, swear, most likely I'ma die with you
pisze romanse, mieszkam w hotelu
Awatar użytkownika
27
161
ona/jej
about
I disappear and burn like my damn cigarette I just wanna fall asleep and dream of you

Post

Nie sądziła, że Daimon zareaguje na jej zmianę w taki sposób. Nawet z jej ust wydobył się śmiech, kiedy to zaczął gadkę starszego brata. No naprawdę nie sądziła, że ktoś taki jak on, będzie jej tutaj prawił kazania. - Ale Ty wiesz, że ja od kilku lat jestem już pełnoletnia i sama za siebie decyduję? - w dalszym ciągu nie mówiła tego w żaden sposób w złości, a po prostu z rozbawieniem, bo już dawno nie widziała takiego brata. Cóż, dawno też nie rozmawiała z nim tak normalnie, więc w sumie ta cała sytuacja była mega dziwna. - Dziękuję, Dolly. W sumie zmieniłam ostatnio całą garderobę, więc teraz już chyba tylko tak będę wyglądać. - oczywiście nie mogła sobie odpuścić w tym momencie uśmiechu w stronę brata. I cóż, doskonale widziała jego wzrok i wiedziała, że chciał zabić kumpli, ale hej, przecież Castiello była aktualnie najbardziej wolną kobietą na świecie - a przynajmniej tak zamierzała się zachowywać i wyglądać. - Masz jakiegoś wolnego kolegę dla mnie? Oh i dziękuję. Wiesz, za sprawę z Fallconem. - nawet nie zamierzała wypowiadać jego imienia, ale mimo wszystko uważała, że należy bratu podziękować, była tylko zła, że nie powiedział jej tego wszystkiego wcześniej. Mniejsza jednak z tym, bo blondynka przyjęła drinka od jak się okazało bratowej i kiedy tylko brała pierwszy łyk, od razu dostała wiadomość, która ją zszokowała. Cóż, zszokowała na tyle, że ta aż się popluła, bo nie mogła uwierzyć w te słowa. Na całe szczęście Dolly przyznała się do tego także, więc od razu kobieta doszła do wniosku, że to żadne kłamstwo. - Gratuluję? To znaczy, gratuluję! Oczywiście, że gratuluję. Wklejcie mnie chociaż na zdjęcia, abym nie była obrażona. - zaśmiała się, a następnie przytuliła Dolly w geście gratulacji, dając jej całusa w policzek i cóż... dokładnie to samo zrobiła ze swoim bratem, czego pewnie nikt normalny by się nie spodziewał, ale - nowy rok - nowa Hollywood. Po chwili w ich towarzystwie pojawiła się także nieznana wcześniej jej kobieta, na którą po prostu skinęła głową, a dopiero kiedy nowa Castiello postanowiła je sobie przedstawić, uśmiechnęła się do Ellie Williams. - Wiadomo, ta lepsza Castiello. Miło poznać. - rzuciła od razu, bo przecież wiadomo, że z rodzeństwa, to właśnie ona była tą najlepszą.

Daimon Castiello, Dolly Castiello
dowiesz się, bo Ci nie odpiszę
zimnakawa/vayner
aktor, Hollywood Hills
Awatar użytkownika
27
187
zaimki
about
In Los Angeles, everyone is a star

Post

Podbudowany ogłoszeniem kolejnej, trzeciej już nominacji do Oscara powrócił na krótko do Los Angeles, przerywając swoje obowiązki, które wypełniał w różnych lokacjach w kraju i na świecie. Przemieszczał się z miejsca na miejsce, wypełniając kontrakty reklamowe oraz partnerskie zobowiązania, reprezentując marki na różnych eventach. Był także w środku wstępnych zdjęć do nowego filmu. Powrót do domu dawał mu możliwość szybkiego odpoczynku i regeneracji.
Inną sprawą, było otrzymanie zaproszenia od Daimona oraz jego partnerki. Chociaż panowie poznali się w burzliwych okolicznościach, ostatecznie okazało się, że łączyło ich kilka wspólnych upodobań. Nie mniej zaskoczony był adresem, pod którym miała odbyć się impreza. Los Angeles okazywało się w gruncie rzeczy małe, a Hollywood bardzo hermetyczne. Nie miał okazji, by powitać swoich nowych sąsiadów, co niniejszym miał zamiar uczynić poprzez swoje stawiennictwo.
Po całym dniu spędzonym na spotkaniach, czy to z przedstawicielami z wytwórni, czy też ludźmi z managementu, na chwilę powrócił do siebie na szybkie odświeżenie się i zmianę garderoby. Dołożył wszelkich starań, by nie zapomnieć podarunku. Miał również przyszykowane coś ekstra, gdyby plan wstrzemięźliwości zawiódł i nadarzyła się okazja do umilenia wieczoru wspólnie z Daimonem, a może również innymi zaproszonymi gośćmi.
Po swoim ostatnim wybryku u innych sąsiadów postanowił nie przeskakiwać ogrodzenia, tylko grzecznie wejść frontowymi drzwiami. Podarował sobie pukanie, słysząc lecącą w środku muzykę, jak i również odgłosy rozmów. Wślizgnął się niepostrzeżenie do środka wielkiego domu, który z całą pewnością robił ogromne wrażenie i przyćmiewał rozmiarem jego posiadłość, w której jednak żyło mu się wystarczająco dobrze. Gdy już pochłonął oczami wystrój i bezmiar przestrzeni, poszukał wzrokiem gospodarzy, z którymi kulturalnie było przywitać się na pierwszym miejscu. Widząc ich w rozmowie, Seymour stwierdził, że spokojnie poczeka na swoją kolej, dostawiając od razu do zacnej kolekcji alkoholi butelkę Echezeaux Grand Cru rocznika 1985, przywiezioną prosto z francuskiej winnicy Henri Jayera.
Na poczekaniu obserwował towarzystwo, próbując odnaleźć znane twarze. Przyciągnął kilka ukradkowych spojrzeń, do czego był absolutnie przyzwyczajony. Na dłużej wyłapał spojrzeniem Elle, zaskoczony jej obecnością i wspólnymi koneksjami. Posłał w jej stronę delikatny uśmiech, który wywołany był samą jej osobą, lecz także odnawiającą się w ciągu ostatnich tygodni relacją. Mimo, że na moment skradł jej spojrzenie, Seymour postanowił nie przerywać jej dyskusji z koleżankami.

Daimon Castiello
Dolly Castiello
Ellie Williams
zarządzanie zasobami ludzkimi, Hollywood Hills
Awatar użytkownika
57
185
he/him
about
We were good, we were gold
Kinda dream that can't be sold
We were right til we weren't
Built a home and watched it burn

Post

Benedict nie przepadał za imprezami dla małolatów, jednak jako przykładny sąsiad oraz szanowany biznesmen nie mógł odpuścić nawet bardziej kameralnej zabawy wśród znanych osób. Filantrop, dusza towarzystwa, wszystko byleby pod przykrywką fundacji charytatywnej dla dzieci skrzywdzonych wojnami organizować dostawy biednych, porwanych dziewczyn ze wschodu Europy na prowadzone w półświatku aukcje. Brał na siebie błysk fleszy, pilnując odgrywanej roli jak lew, byleby nikt nie postanowił węszyć w kalifornijskich dokach za prawdą. Ostatnie dwadzieścia lat szło świetnie, dlatego nie martwił się pojawiając na kolejnych ściankach z przypadkowo wynajętymi kobietami.

Tak jak teraz, trzymając dwie smukłe talie w ramionach, przemierzał podjazd nowych sąsiadów będąc odzianym w granatowy, elegancki garnitur. Dogadując się z córką odkrył, że wybierają się na tę samą imprezę, dlatego poprzednie pół dnia spędził na zakupach nowej kreacji, a pieniądze zasilające ruskie konto ulatywały z prędkością światła, gdy wręczył dziewczynie złotą kartę kredytową. Popełnił ogromny błąd, ale czego nie robiło się dla szczęścia Raine, prawda?

— Nie uważam, że skrzynka drogiej wódki to zły prezent dla nowych sąsiadów. Poza tym to twoi znajomi, nauczysz ich pić po naszemu — stwierdził luźno, przechodząc przez drzwi posiadłości. Na pierwszy rzut oka było widać, że miał do czynienia z nieużywaną nieruchomością. Nie było najmniejszych plam krwi na białych ścianach, dywany wydawały się czystsze od blatów, a parkiet miło przyjmował stukot podbić obuwia Chastaina oraz jego koleżanek. Zdjął okulary przeciwsłoneczne, następnie wkładając je do czarnego futerału, który schował do wewnętrznej kieszeni marynarki. Rozejrzał się w poszukiwaniu jakiejkolwiek znajomej twarzy i namierzając Pana Domu uśmiechnął się pod nosem.

— Odłóżcie prezenty i idźcie się pobawić, dziewczynki — ponaglił, klepiąc zachęcająco jędrne pośladki skryte pod kolorowym materiałem zwiewnych sukienek rudych bliźniaczek. Panny trzymając starannie zapakowany alkohol przeszły w głąb domu, aby znaleźć dla niego odpowiednie miejsce. Ben w tym czasie ostrzegł córkę przed zbliżaniem z jakimkolwiek rozochoconym samcem, a później zniknął w poszukiwaniu Castiello.

— Daimon, chłopcze! — rzucił, widząc jak z drinkiem w dłoni kieruje się do większej grupy osób. Złapał go pod ramię, zmieniając kierunek podróży w bardziej ustronne miejsce. — Mogę cię porwać na parę minut? Zanim wpadniesz w wir kobiecych plotek — poprosił, uśmiechając się przymilnie. Mieszkając praktycznie obok siebie musieli ustalić pewne zasady panujące w dzielnicy, a które były bardzo cenne do zachowania ulicznego spokoju. Ufał, że dzieciak zrozumie, co będzie miał mu do przekazania.





Raine Chastain
Daimon Castiello
raper, Hollywood Hills
Awatar użytkownika
31
193
he/him
about
Cause I'm in love with this insta girl
With skinny waist and drug habits

Post

            Właściwie to nie miał ochoty stać i plotkować z dziewczynami, bo było to takie niemęskie, w jego opinii. Zauważył katem oka najpierw Harold Sefolosha , później Seymour Fox, ale postanowił, ze zanim do nich podejdzie pójdzie po jakaś swoją bluzę, żeby zakryć Hollywood, bo miał dosyć tego, ze wszyscy się na nią gapią. Niektórym — był niemal pewny — leciała ślina na jej widok i cholernie go to wkurwiało.
            Zanim jednak zdążył zrobić cokolwiek, został porwany przez Benedicta. Z szacunku do niego nie miał zamiaru się urywać, nawet jeśli naprawdę musiał iść po coś, by zakryć cycki siostry. Westchnął krótko, a następnie uśmiechnął się do mężczyzny i odszedł z nim gdzieś na ubocze, a właściwie to kierując się do pokoju, które nazwał swoim biurem, a w którym miał zamiar pisać swoje numery. Zamknął za nimi drzwi, wskazał mu miejsce by mógł usiąść, bo czym sam zajął miejsce.
            — Słucham pana, panie Chastain. — zaczął, wyciągając ukryta whiskey, którą schował wczorajszego wieczora, polewając do kryształowych szklanek dla siebie oraz mężczyzny.
            — Mam nadzieje, ze biznes się rozwija i wszystko idzie gładko. — kontynuował po czym napił się łyka alkoholu. Castiello nie bał się mężczyzny, chociaż miał do niego ogromny szacunek i zawsze zwracał się do niego właśnie w ten sposób. Kojarzył go jeszcze z czasów, jak był gówniarzem i interesy kręcił z nim jego ojciec, chociaż wtedy nie wszystko rozumiał. Chciał być jednak dorosły, miał ambicje — albo nie widział dla siebie innej perspektywy — by samemu rządzić pół światkiem, chociaż kilka lat później zdał sobie sprawę, ze bycie na topie ma wiele wad. Podziwiał wiec Benedicta, tak szczerze, i cokolwiek miał mu teraz do powiedzenia, wysłucha go z uwagą, a wszelkie rady weźmie sobie do serca.
            Nie chciał z nim zadzierać, wiedział do czego był zdolny i wolał go mieć po swojej stronie. Wiedział, ze mógł na niego liczyć, nawet jeśli jego pomoc kosztowała wiele, ale dla niego cena nie grała roli.
            — Mam nadzieje, ze dojdziemy do porozumienia i będzie nam się dobrze razem mieszkało w sąsiedztwie. — uśmiechnął się upijając kolejny łyk whiskey, zastanawiając się, czy powinien poprosić go o pomoc ze sprawa zabójstwa matki. Z drugiej strony, nie wiedział przecież jakie relacje łączą Marcusa oraz Benedicta, wiec stwierdził, ze na razie poradzi sobie sam. W końcu póki co był spokój, kto wie co przyniesie przyszłość.

Benedict Chastain
You just wanna have me come and chase you,
Shower you with flowers, give you all these daily compliments,
Careful if you fall in love, then it's gon' be a consequence
We keep going it's no turning back, it ain't no stopping us
She's not even mine but I treat her like I own her
Barmanka, Malibu
Awatar użytkownika
22
165
ona
about
Studiuje turkologię i pracuje. Ale jedno i drugie zaraz pójdzie w odstawkę, bo jej brzuch jest coraz większy, tak jak stan jej problemów. Szczególnie, że w jej życiu już na zawsze będzie Harold, albo jego potomek.

Post

Czy wierzyła w szczerość słów Daimon Castiello ? Niekoniecznie. Ale co tu się oszukiwać, sama była bardzo krytyczna pod względem swojego brzuszka. Ale na szczęście poza nim, urosły jej nieco tylko cycki. Miała nadzieję, że nic się w tym temacie nie zmieni, bo nie chciała spuchnąć i wyglądać jak jedna, wielka kulka. - Dzięki. Ty też nie najgorzej. - rzuciła, ale po uśmiechu mógł wywnioskować, że tak tylko się droczyła, bo naprawdę wyglądał dobrze. A przy tym wyglądał na kogoś kto miał tego świadomość. Nie żeby go podrywała, nic podobnego nie było jej w głowie. Pasowali do siebie z Dolly idealnie i Halston cieszyła się ich szczęściem. Żałowała tylko, że nie mogła być na ich ślubie. O to miała akurat trochę żal, a przy tym nieco zazdrościła przyjaciółce. Bo miała coś, co dla niej chyba już nigdy nie będzie dostępne. Nie z dzieckiem. Nieważne. Bo przytulała akurat Dolly Castiello, która zupełnie nie musiała uważać na brzuszek, bo nie był on z porcelany. - Jak mogłabym się nie pojawić. Ślicznie wyglądasz. - rzuciła konspiracyjnie, a potem uśmiechnęła się słabo i pomachała jej tylko. Trochę wątpiła, by Dolly przy takiej liczbie gości znalazła dla niej czas. Ale ta wciąż liczyła, że pojawi się tu Molly albo Gina, by miała z kim spędzić ten czas.
Nie spodziewała się jednak Harolda... a raczej tego, że do niej podejdzie. Bo w to, że będzie nie powinna wątpić. Zerknęła na niego z dołu kiedy objął ją ramieniem i delikatnie pociągnęła sukienkę w dół, by nie odkrywała zbyt wiele. - Nie wolałabym być w domu, ani nie bolą mnie nogi. - rzuciła cicho bawiąc się butelką w której miała jeszcze trochę wody. - Czy ty mnie wyganiasz z imprezy mojej przyjaciółki? - wolała się upewnić, czy właśnie tak było. Ona mimo wszystko bardzo cieszyła się, że może wyjść do ludzi i choć nie bardzo miała z kim tu pogadać to... dobrze się tu czuła. - Wolałabym tu jeszcze chwilę być... ale nie musisz się mną przejmować. - wzruszyła delikatnie ramionami. Nie musiał czuć żadnego obowiązku i skoro mu tu przeszkadzała, to mógł iść sobie do innego pomieszczenia.

Harold Sefolosha
influencerka, Hollywood Hills
Awatar użytkownika
21
158
ona, jej
about
I like sex, I like flowers, I like attention. Don't ever put me second
I bet you won't find nothing feels this good this side of heaven.

Post

            Widząc przybycie Harolda, uśmiechnęła się delikatnie na jego widok. A sam fakt, że podszedł od razu do Halston, dał jej trochę do myślenia. Nawet, obiecała sobie, że później do nich podejdzie. Może źle to wszystko oceniła? Bo z boku wyglądało, jakby naprawdę się dogadywali, a dziecko mogło ich tylko połączyć. W końcu, oboje byli wolni, mieli zostać rodzicami, a przy Halston, Harry może w końcu stanie się bardziej odpowiedzialny. Wcześniej, sądziła, że tworzył idealną parę z Emily, ale nigdy do końca, nikt nie wiedział, jak było między nimi.
            Na ten moment, została z Hollywood i Ellie. Ostatnio, brakowało jej damskiego towarzystwa i naprawdę, miała nadzieję, że zaraz w drzwiach pojawi się Molly. Nic więc dziwnego, że kiedy tylko ktoś wchodził, blondynka patrzyła w tamtym kierunku, czekając na pojawienie się blondynki.
            — Daimon, raczej Cię nie pozna ze swoimi kolegami, ale ja mogę — uśmiechnęła się do bratowej. W końcu powinny mieć lepszy kontakt, zwłaszcza teraz, gdy oficjalnie są już rodziną, a Holly przestała być taka sztywna i poważne. Powstrzymywała się, aby nie zapytać, co z Marcusem, bo ostatnio, gdy widziała ich wspólnie, była prawie pewna, że łączy ich coś więcej, niż tylko zwykła znajomość, jak twierdziła blondynka. — Nie mamy zbyt dużo zdjęć ze ślubu, ale musisz wpaść, któregoś dnia, wszystko Ci pokażę — nie wiedziała, czy Hollywood, była naprawdę tego ciekawa, czy mówiła to wszystko z grzeczności. — Miło widzieć Twoją zmianę. Nie sądziłam, że tak szybko się dogadacie — dodała jeszcze odnośnie jej stosunków z bratem i uznała, że śmierć matki i Lorenzo, zbliżyła ich do siebie. Wypiła do końca alkohol, który miała i wymieniła, go na pełną szklankę. Miała sporo pytań do Holly, ale postanowiła, przełożyć to na inny, bardziej odpowiedni czas. — Mam nadzieję, że teraz, będziemy mieć więcej okazji, aby się widzieć. A teraz, jak chcesz, możemy poszukać Ci kogoś odpowiedniego na dzisiejszą imprezę — zaśmiała się, bo w końcu Daimona nie było w pobliżu, gdzieś zniknął, a blondynka sama wspominała, że chce się dzisiaj zabawić.

Hollywood Castiello
Cross my heart, hope to die;
To my lover, I’ve never lied
For you, I’d take a life; it’s him and i, and I swear
This is our ride or die, you can confide in me
There’s not no hiding, swear, most likely I'ma die with you
głowa gangu i właściciel, Bel Air
Awatar użytkownika
35
195
on/jego
about
don't try to apologize because I don't forgive anyway

Post

12.
Marcus długo zastanawiał się nad tym, czy w ogóle powinien pojawić się na tej imprezie. Tak właściwie do ostatniej chwili wydawało mu się, że nie będzie na niej gościł. Miał jednak dobry kontakt z Daimon Castiello, swobodny i kumpelski i jakoś nie potrafił sobie odpuścić tematu. Szkoda, że nie będą już sąsiadami, ale może to i lepiej. Po tym, jak w końcu w nowy rok przyznał się Hollywood Castiello, że jego brat zdążył już spłacić jej dług, a ona i tak od kilku miesięcy trzymał ją pod kluczem, to wszystko padło. Wrócili szybko do LA i chwile potem zniknął jego portfel razem z Holly. Nie zablokował kart ani książeczki czekowej. Pozwalał jej szaleć, bo miał na nią oko. Dzięki temu wiedział, w jakich jest lokalizacjach, a nie musiał przy tym wysyłać za nią swoich goryli. Wiedział, że jest bezpieczna. Musiał zamknąć z nią temat i nawet kupił jej już mieszkanie. Chciał ją tam wyprowadzić, żeby nie kręciła się po hotelach, a później postanowił, że zniknie z jej życia. W końcu to ona sprzedała wszystko, co miała, żeby go spłacać. Jakoś musiał jej zwrócić to, co już zdołała spłacić. Ze sporą nadwyżką.
Przyszedł, kiedy impreza zaczęła się już rozkręcać. Ludzie się kręcili, muzyka dudniła, a w powietrzu unosił się charakterystyczny słodkawy zapach. Stanął w drzwiach i poprawił swoją szarą marynarkę. Czy ktoś kiedykolwiek przez ostatnie lata widział go ubranego w coś innego niż garnitur? Jak zwykle cichy i wręcz niezauważalny rozejrzał się po towarzystwie i od razu odnalazł wzrokiem Hollywood Castiello, która stała w towarzystwie rozpromienionej Dolly Castiello i… O kurwa! Westchnął, bo właśnie dwie kobiety, które kiedykolwiek coś znaczył w jego życiu stały obok siebie. Czy Ellie Williams i Hollywood Castiello się znały? Zmarszczył brwi i już pożałował, że tutaj przyszedł, ale nie miał zamiaru się jeszcze zmywać. Najwyżej później pożałuje, jeszcze bardziej.
Wygrzebał z kieszeni marynarki swoją paczkę fajek, zgarnął po drodze ulubioną szkocką i od razu wyszedł na taras, żeby zapalić. Nie próbował się ukryć ani przejść cichaczem, ale nie spojrzał na Hollywood Castiello i Ellie Williams, jakby udawał, że ich nie zauważył.
Na tarasie zauważył Daimon Castiello rozmawiającego z jakimś mężczyzna, którego nie znał. Skinął mu więc tylko na przywitanie i stanął w najdalszej części tarasu, gdzie muzyka była najcichsza i zapalił papierosa, jak zwykle obserwując z daleka towarzystwo.
pisze romanse, mieszkam w hotelu
Awatar użytkownika
27
161
ona/jej
about
I disappear and burn like my damn cigarette I just wanna fall asleep and dream of you

Post

- Możemy się umówić na jakieś wino i pooglądać. W sumie mogłybyśmy nawet powspominać stare czasy, chyba mam gdzieś jeszcze nasze zdjęcia. - a na pewno były w jednym z zapomnianych i robionych przez blondynkę albumów, które miała ukryte w swoim pokoju. Nie wiedziała co prawda czy coś jeszcze z tego zostało, ale mimo wszystko zamierzała to sprawdzić. W końcu jakby nie patrzeć, aktualnie zamierzała pojednać się z Daimon Castiello i była pewna, że zdjęcia z ich dobrych, dziecięcych czasów, także się tam znajdowały. - poszuka... - przerwała w połowie, bo nagle przypadkowo spojrzała na wejście i zobaczyła mężczyznę, którego tak bardzo chciała unikać. Niemalże od razu, odwróciła się plecami w jego stronę i spojrzała najpierw na Ellie Williams, a potem na Dolly Castiello. Cóż, nie wiedziała, że ta pierwsza miała historię, która była związana z Fallconem, ale nawet jeśli by się dowiedziała, to pewnie udawałaby, że ma to gdzieś. W końcu Marcus miał jej się stać obojętny. - Serio? Tego dupka też zaprosiliście? - spojrzała na bratową i przewróciła oczami. Bym ostatnią osobą, której się tutaj spodziewała, ale doskonale wiedziała, że jeśli tylko ją zobaczy, może się nieźle zdziwić. W końcu nie wyglądała już jak ta Holly, z którą mieszkał. Oh właśnie. Castiello musiała w końcu wrócić po swojego psa i kto wie, może zrobi to zanim Marcus wyjdzie z imprezy i od razu zostawi mu wszystkie jego rzeczy? -Dolly? Masz coś mocniejszego? - oczywiście mocniejszego od alkoholu. Coś z czym Hollywood miała ostatnio styczność jeszcze w domu, czy dwa lata po wyprowadzce. Coś, czego unikała ostatnie dziewięć lat, a co nagle mogło stać się jej wybawieniem. Na Marcus Fallcon starała się jednak już nie patrzeć. Chciała zapomnieć o jego osobie i doszła do wniosku, że tego wieczoru nie będzie sobie psuła humoru jego osobą.
dowiesz się, bo Ci nie odpiszę
zimnakawa/vayner
ODPOWIEDZ

Wróć do „1261”