ODPOWIEDZ
fotograf / informatyk, Arts District
Awatar użytkownika
22
177
on/jego
about
In Los Angeles, everyone is a star

Post

4
Mimo niemalże wyznania sobie uczuć razem z Laną ich sytuacja nadal się nie zmieniała. Nadal ze sobą nie byli i w sumie mimo pojawienia się tej szczerości między nimi, to zdawało się, że są od siebie najdalej od momentu, kiedy ze sobą zamieszkali. Gdzieś tam z tyłu głowy wiedział, że oboje byli wobec siebie nie fair, ale unoszenie się dumą było czymś, w czym oboje się specjalizowali i na chwilę obecną żadnemu z nich nie przeszło nawet przez myśl, żeby się przyznać do błędu, albo spróbować to wyjasnić.
Idealnym dowodem na to było to, że nim Luca się wybrał na dzisiejszą randkę, która była w zasadzie kolejną po poprzednim spotkaniu z Molly, ale wybrał się na to spotkanie świeżo po kłótni z Laną, zaraz przed wyjściem. Liczył tylko na to, że gdy dzisiaj tutaj dotrze na miejsce, to emocje już z niego zejdą i będzie mógł się skupić na towarzyszce wieczoru, którą była właśnie Molly.
Drugie spotkanie wyszło z jego inicjatywy, ale dziewczyna nie miała nic przeciwko, by się tutaj spotkać i nie musiał długo jej namawiać. Wychodziło na to, że pierwsza randka była na tyle udana, że druga nie była aż tak złym pomysłem. W końcu... gdyby była, to zapewne z łatwością przyszłaby jej odmowa tegoż spotkania.
Łyżwy, kilka razy jeździł. Dobra, nawet więcej niż kilka razy, w sezonie, gdy tylko lodowisko było czynne, to kilka lat temu był na takich ślizgawkach niemalże codziennie, co było jedną z tych form aktywności, które lubił najbardziej. A praca nad równowagą, jak i kondycją była ważna dla jego odmiany, którą przeszedł właśnie te kilka lat temu.
Dobra, ale tyle o nim, bo przecież nie o to tutaj chodziło! Pewnie spotkali się już jakoś przed samym lodowiskiem, przeszli przez etap szatni i zakładania łyżew i zmierzali w kierunku wejścia na taflę.
— Dobra, a teraz pytanie klucz, bo wcześniej oboje sprytnie unikaliśmy tego tematu. — Rzucił, zatrzymując się razem z dziewczyną i obrzucając ją lekko uśmiechniętym spojrzeniem. — Dobrze jeździsz? — Zapytał. Domyślał się, że coś tam potrafiła, bo pewnie gdyby nie, to raczej zaproponowałaby, żeby udali się w inne miejsce, ale w sumie... to nie musiało też być dokładnie tak! Może właśnie liczyła na jakieś wskazówki od niego? Żadne z nich jakoś nie poruszyło tego tematu, więc w zasadzie niemalże już wchodząc na ten sztuczny lód, nie wiedzieli czego się spodziewać po sobie nawzajem.

Mallory Sefolosha
brak multikont
aktorka, Calabasas
Awatar użytkownika
21
175
she/her
about
it's easy to confuse feelings for something they aren't, especially when eye-contact is involved.

Post

013.
Mallory ostatnie tygodnie była extremely busy. Codziennie przesiadywała na planie po osiemnaście godzin, ale nie narzekała. Co prawda była padnięta kiedy już wracała do domu, ale naprawdę lubiła swoją pracę. Cudem więc znalazła trochę czasu dla Luci i chociaż jej serce zaczynało bić coraz szybciej na myśl o Hazel, tak zgodziła się na kolejną randkę. Ostatnim razem bawiła się z nim dobrze. Jasne, było trochę drętwo na początku, ale chyba każda pierwsza randka taka była. Nadal też nie wiedziała, że Basset w rzeczywistości widuje się z inną kobietą, bo gdyby miała jakiekolwiek pojęcie, pewnie kazałaby mu iść do Lany i wyznać jej miłość. Czy coś.
Nieważne.
Spotkanie miało się odbyć na lodowisku. Molly nie jeździła zbyt dobrze na łyżwach, ale nie przewracała się też co pięć sekund. Jakieś tam podstawy ogarniała, powinna dać radę, a jak nie to po prostu będzie jeździć przy barierce.
Niezbyt. – przyznała szczerze ze śmiechem, wchodząc na taflę lodowiska i już od progu niemal się przewróciła. Na szczęście Luca stał w pobliżu, więc złapała go za ramię i dzięki temu uniknęła twardego upadku na tyłek. – A ty? Pewnie tak, skoro mnie tu zabrałeś. – oczywiście nie miała mu tego za złe, bo ogólnie lubiła jeździć na rolkach czy wrotkach, a to przecież było trochę podobne, prawda?
Czemu nie przyszedłeś na moje urodziny? – zapytała, a uśmiech pozostał na jej ustach. Nie powiedziała tego z wyrzutem, nie miała tego w nawyku, ale była pewna, że Luca pojawi się na imprezie, którą organizowała. Nawet jak nie dla niej, to dla kontaktów jakie mógł nawiązać. I właściwie myślała, że dla tego drugiego powodu przyjdzie, bo przecież nie znali się na tyle, by oczekiwać, że pojawi się specjalnie dla niej.

Luca Bassett
Two pills and a red wine
I don't care to be alright
Baby, don't you cry
Call you in the late night
I don't wanna think about you
but I'm so fucked up
’cause all I want is you
okrucieństwo wobec dzieci i zwierząt, pająki, a oprócz tego nie lubię głupoty, metagamingu, gary i mary sue, braku konsekwencji na fabułach
medusa#7306
fotograf / informatyk, Arts District
Awatar użytkownika
22
177
on/jego
about
In Los Angeles, everyone is a star

Post

Tak to w biznesie i życiu bywa, że z czasem bywa różnie. W pewnym momencie myślał już, że jednak pierwsza randka poszła o wiele gorzej niż mu się wydawało i druga randka była nieosiągalna. Cóż, przeżyłby jakoś tę porażkę, czy też klęskę. Ostatecznie jednak jego propozycja spotkała się z pozytywną reakcją i tak właśnie dzisiaj szli na randkę. Cóz, sytuacja z Laną była skomplikowana i zdecydowanie nie taka czarno-biała. Widywał się z nią? Tak, ale to chyba głównie dlatego, że z nią mieszkał. A nie mieszkał z nią dlatego, że coś ich łączyło, w końcu wprowadziła się do pokoju obok, a to, że akurat się przypadkiem znali z przeszłości? To ten słynny przypadek.
I chyba okropnie tragiczny układ gwiazd w horoskopie
Uśmiechnął się lekko i rzucił krótkie — Spoko, będę… — I nawet nie skończył swojej wypowiedzi, gdy już pomagał dziewczynie stać równo na nogach i nie przywitać się tak szybko z taflą. — Ratować. — Zaśmiał się lekko po tym jak dokończył swoje zdanie.
— Coś tam potrafię… — Powiedział skromnie i trzymając się blisko dziewczyny, co by w razie czego faktycznie ją asekurować, obrócił się sprawnie w miejscu, żeby zacząć teraz jechać tyłem, odwrócony przodem do Molly. Oczywiście zerkał co rusz za siebie, żeby upewnić się, że na nikogo nie jadą. Dopasowywał też swoje tempo do tego, które Molly prezentowała. Dobra, coś tam potrafił to było spore niedomówienie. — A to… tak przypadkiem w sumie, że tutaj. W sensie słyszałem, że jest całkiem nieźle, to wiesz… klimat świąt już prawie i tak dalej. — Zauważył, sprawnie omijając z boku kogoś, kto akurat blokował mu przejazd.
— Chociaż zawsze chciałem pojawić się na tym ogromnym lodowisku na Rockefeller Center w Nowym Jorku. — Powiedział szczerze, takie małe marzenie. W Nowym Jorku był kilka razy przynajmniej, ale jakoś nigdy nie zdarzyło mu się trafić tam w sezonie, kiedy lodowisko było czynne.
— Na urodzinach? — Powtórzył jej pytanie. — Wiesz co, byłem wykończony… przepraszam, mogłem dać znać, nie? Chociaż chyba nie czułbym się też może tak do końca komfortowo? — Machnął ręką. — Dużą sesję teraz ogarniałem w pracy i zabierało to większość mojego czasu, no i jeszcze jakieś małe zlecenia poza pracą wziąłem. Trochę za dużo na raz i kompletnie mi to wyleciało z głowy. — Nie był tak łasy na znajomości i wszystko. Tak naprawdę był fanem zapracowania sobie na wszystko samemu, chociaż… na pewnym etapie te znajomości czasem mogą wiele dać i otworzyć wiele furtek.

Mallory Sefolosha
brak multikont
aktorka, Calabasas
Awatar użytkownika
21
175
she/her
about
it's easy to confuse feelings for something they aren't, especially when eye-contact is involved.

Post

Widząc jak Luca sunie po tafli uniosła pytająco brew i się nawet zaśmiała. Ktoś ją chyba oszukał albo był zbyt skromny. Musiało to zabawnie z boku wyglądać, jedno z nich ledwo dające sobie radę, drugie natomiast…
Lubisz święta? — zapytała go czując się już nieco pewniej na lodzie, jednak nie na tyle by przyspieszyć — Ja w sumie tak, ale niw pod względem religijnym. Nie wierzę w boga i te sprawy. — no może za dużo powiedziane, ale każdego dnia coraz bardziej wątpiła w istnienie tylko jednego boga. Nie spotkała się z nim jednak by rozmawiać o tematach religijnych, prawda?
Spoko, spoko. Nie obraziłam się przecież, zgodziłam się z tobą spotkać. — zaśmiała się omijając jakąś dziewczynkę, która właśnie zaliczyła glebę — Oh, też mam teraz dużo pracy. Ciągle siedzę na planie, a przede mną…właśnie, przede mną współpraca z Playboyem. Ale nie będę się rozbierać, wręcz przeciwnie. — miała być nową twarzą linii odzieżowej spod znaku Króliczka i już właściwie nie mogła się doczekać. Kilka zestawów dresów jakie dostała były super wygodne i uwielbiała je nosić. — Niedługo mam sesję, właściwie zaraz po Nowym Roku. Kto wie, może to ty będziesz mnie fotografował. — w sumie by się nie obraziła, a chyba by się nawet czuła swobodniej, gdyby to właśnie on był jej fotografem. Znała już go — okej, powiedzmy — i miałaby też szansę zobaczyć go w jego środowisku.
W każdym razie będę promować ubrania Playboya. Są całkiem wygodne. — sesja miała mieć miejsce w słynnej rezydencji Hugh Hefnera, na co Mallory nie mogła się doczekać. Jasne, była już tam kilka razy, ale była pod wrażeniem za każdym razem. Czuła się trochę jakby chodziła po jakimś pieprzonym muzeum. — Jakieś plany na Sylwestra? — bo chociaż ona plany miała, to przecież mogła go zaprosić. Miała wychodzić ze swoją ekipa filmową, a uważała, że Luca powinien łapać kontakty, jeśli chciał zostać rozpoznawalnym fotografem.

Luca Bassett
Two pills and a red wine
I don't care to be alright
Baby, don't you cry
Call you in the late night
I don't wanna think about you
but I'm so fucked up
’cause all I want is you
okrucieństwo wobec dzieci i zwierząt, pająki, a oprócz tego nie lubię głupoty, metagamingu, gary i mary sue, braku konsekwencji na fabułach
medusa#7306
fotograf / informatyk, Arts District
Awatar użytkownika
22
177
on/jego
about
In Los Angeles, everyone is a star

Post

Skromność to była jedna z jego wielu zalet, ale oczywiście jako skromny człowiek raczej się tym nie chwalił, okej? Coś tam faktycznie potrafił i to „coś tam” było raczej czymś odrobinę większym, niż umiejętności większości osób, które dzisiaj na tym lodowisku się znajdowały. Nie szalał jednak po tym lodowisku, tylko spokojnie jeździł obok Molly, będąc równocześnie obok po to, żeby w razie czego ja asekurować. Chociaż było widać, że z każdą chwilą ta czuje się coraz bardziej swobodnie.
—Nie jakoś szczególnie. Znaczy… fajnie z tymi wszystkimi tradycjami i w ogóle, ale nie jestem jakoś bardzo do tego wszystkiego przywiązany. — Stwierdził. Nie miał jakichś wielkich tradycji świątecznych, odwiedzał rodziców i tak dalej, ale w sumie nie łączyło się to z jakimiś wielkimi planami, ani niczym takim.
— Racja, racja. — Zaśmiał się lekko i zgrabnie ominął dziewczynkę, która sprawnie podnosiła się z podłoża, ewidentnie nie potrzebując niczyjej pomocy. — Taki okres chyba, wszyscy świrują przed świętami. To chyba największa tradycja. — Odparł, krzywiąc się przy tym lekko, bo… jeżeli miała to być tradycja, to raczej nie był jej wielkim fanem.
— O, naprawdę? Super, nie wiedziałem. Znaczy, wiem, że ma być jakaś nowa linia i w ogóle i możliwe, że też będę tam robić jakieś zdjęcia. — Pokiwał głową, potwierdzając jej słowa. — Fajnie by było, jakbym fotografował, nie? — Uśmiechnął się lekko. — Odpuszczę sobie skromność i powiem, że fotografuję lepiej niż jeżdżę na łyżwach. — Rzucił i pokiwał głową, jakby potwierdzając swoje słowa. Uważał, że naprawdę miał talent w tym zakresie.
A swoją drogą, skoro był w tym lepszy niż w jeździe na łyżwach, to… musiała mieć teraz spore oczekiwania!
— Prawda, to już nie to co kiedyś, że tylko bielizna, ale te ubrania naprawdę są dobrze wykonane, dobrze wyglądają i są po prostu wygodne. — Pokiwał głową. Nie miał zbyt wielu ubrań spod tej marki, ale te które miał były naprawdę w porządku.
Sam również miał sposobność w rezydencji Playboya być, w końcu… pracował w Playboyu! I zawsze czuł jakiś taki respekt do tego miejsca. To był mimo wszystko kawał historii.
— W sumie to żadne. Wiesz, mam trochę zaproszeń i tak dalej, ale jeszcze się nie określiłem. — Powiedział zgodnie z prawdą, było jeszcze chwilę czasu do sylwestra, ale nie miał żadnych konkretnych planów, czy imprezy, na którą zgodził się pójść. — Czemu pytasz? — Zapytał, wyczuwając, że tutaj może być też jakieś drugie dno! Nie chciał, by myślała, że pójdzie na wszystko, na co by go tylko zaprosiła, bo wiedział też, że z pewnością impreza, na którą Mallory by się wybierała będzie miejscem, gdzie będzie sporo znanych ludzi, a jemu na tym wszystkim i na tych możliwych kontaktach, które mógł zawrzeć aż tak nie zależało. Dobra, pracował w Playboyu już chwilę, to sam sobie też już jakąś markę wyrabiał, prawda?

Mallory Sefolosha
brak multikont
aktorka, Calabasas
Awatar użytkownika
21
175
she/her
about
it's easy to confuse feelings for something they aren't, especially when eye-contact is involved.

Post

Szaleństwo przed świętami to coś czego nienawidziła Mallory. I to nie dlatego, że nie mogła zrobić w spokoju zakupów — nie robiła tego nigdy — a po prostu miała wrażenie, że jakoś więcej więcej ludzi chodziło po mieście, jeździło samochodami i w ogóle. A to że pracowała jak szalona? Cóż, robiła to właściwie przez większość roku, bo jak nie serial to film, a jak nie to, to przecież miała swój program. Co prawda to ostatnie zaczynała myśleć o wycofaniu się z projektu, ale nie miała jeszcze serca by powiedzieć o tym Dolly. Była jednak pewna, że dziewczyna jakoś to przeżyje, sama miała bardziej szalone i kontrowersyjne życie niż ona, a Molly chciała się skupić na aktorstwie. Miała dosyć bycia kojarzoną z dziecięcymi produkcjami, zaczęła też mieć ambicję statuetki, o której marzy każdy aktor — chociaż uważała, że Oscar nie był już takim prestiżem jak kiedyś — i pozbyć się w końcu kamer ze swojego prywatnego życia.
Ano, byłoby fajnie. Jestem ciekawa twojej higieny pracy i tak dalej. — zaśmiała się, bo nie wątpiła w jego talent. W końcu Playboy nie było byle magazynem, na pewno nie wzięli by kogoś kto tylko trochę umie obsługiwać się aparatem. Była też trochę ciekawa czy na przykład Luca robi sobie jakiś ranking najładniejszych modelek, jak patrzy na ich nagie ciała i te sprawy. Co prawda ona potrafiła oddzielić pracę od prywaty, a też przecież różne sceny nakręcała, a mimo to zastanawiała się nad nim.
Z pracy jednak przeszli płynnie na temat Sylwestra. Chwilę się zawahała, bo nie chciała by Luca pomyślał, że nagle zacznie widzieć go jako chłopaka — zwłaszcza, że ostatnio miała przecież oko na Hazel o czym nie zdołała poinformować mężczyzny — ani tym bardziej być jakaś namolna, ale wzruszyła ramionami i się uśmiechnęła.
Wychodzę ze swoją ekipą do klubu. Jakbyś miał ochotę daj mi znać, napiszę ci szczegóły. — lekko przyspieszyła, a na jej policzkach pojawiły się lekkie rumieńce i sama nie wiedziała czy to z powodu tych łyżew, czy tego, że poczuła się jak ostatni debil zapraszając go na imprezę — Możesz kogoś ze sobą zabrać jak chcesz. — dodała więc, żeby sobie nie pomyślał bóg wie czego i o mało nie zaliczyła gleby, jednak złapała Lucę za przedramię i udało jej się uniknąć upadku.

Luca Bassett
Two pills and a red wine
I don't care to be alright
Baby, don't you cry
Call you in the late night
I don't wanna think about you
but I'm so fucked up
’cause all I want is you
okrucieństwo wobec dzieci i zwierząt, pająki, a oprócz tego nie lubię głupoty, metagamingu, gary i mary sue, braku konsekwencji na fabułach
medusa#7306
fotograf / informatyk, Arts District
Awatar użytkownika
22
177
on/jego
about
In Los Angeles, everyone is a star

Post

Do pracy idzie się przyzwyczaić, zwłaszcza, jeżeli i tak sporo się jej robi na co dzień. Również i Luca zazwyczaj miał sporo do roboty i na nudę nie narzekał. Nie pamięta już kiedy miał okazję wziąć jakiekolwiek dodatkowe zlecenia czy to jako fotograf, czy informatyk. Teraz tak naprawdę miał tak sporo roboty w swojej głównej robocie – czyli Playboyu – że nawet nie myślał o szukaniu dodatkowych fuch.
Dobra, łączyło się to też z tym, że miał teraz trochę więcej pieniędzy z tej roboty i równocześnie nie potrzebował niczego dodatkowego ponadto. Zwłaszcza, że nawet nie miał kiedy iść wydawać tych pieniędzy! No, prawie.
Przeszłość idzie za każdym, za każdym jednak w inny sposób. Molly mogła obawiać się, że miała taką łatkę ze względu na produkcje, w których brała udział w wieku dziecięcym, Luca natomiast walczył już od dawna o to, by nie być tą samą osobą, którą był kiedyś. Dobra, to nie tak, że nie można było być niepopularnym, szarym i po prostu jedną z osób z tłumu, ale… dziś wiedział na pewno, że to po prostu nie było dla niego.
— Możesz wierzyć, że jest dobrze. A jak pójdzie dobrze, to będziesz mogła się przekonać! — Zauważył. Racja, pracując w takim miejscu musiał już pokazać coś wcześniej, bo do tak znanej marki nie wzięliby pierwszego lepszego człowieka z ulicy, któremu akurat całkowitym przypadkiem zdarzyło się cyknąć kilka niezłych fotek. Jakieś umiejętności, które najwidoczniej pozwalały mu się tam utrzymać już ponad rok czasu, zwyczajnie musiał posiadać.
Był też profesjonalistą, nie był człowiekiem, który nie rozdzielał prywaty od spraw zawodowych: był w tym naprawdę dobry. Miał też odpowiednie podejście do samego fotografowania. Dobra, na tym polegała jego robota, ale dla niego była to równocześnie pasja. Sztuka, którą praktykował i stając za obiektywem wchodził w… pewien trans.
Był też już jednak przyzwyczajony do oglądania tych wszystkich modelek, pięknych pań i panów i… nie robiło na nim to aż takiego wrażenia! Pracował też już ze znanymi osobistościami i też już nie brakowało mu tchu rozmawiając z kimś znanym. Przykładem tego było chociażby to, że przy Molly czuł się dość swobodnie.
Bezproblemowo zrównał swoje tempo z nią, co nie było dla niego mimo wszystko zbyt trudne. — Nie wiem. Zobaczymy? W sensie… no nie chcę się narzucać, nie? — Zaśmiał się lekko nerwowo.
Już miał odpowiedzieć, jednak w tej samej chwili Mallory straciła równowagę i chwyciła się jego przedramienia, a on jeszcze złapał ją drugą ręką w pasie upewniając się, że na pewno na tej tafli nie wyląduje. — To może dam Ci jakieś małe tipy jak jeździć na łyżwach? — Zasugerował z – być może odrobinę cwaniackim – uśmiechem na twarzy — A co do Sylwka… zobaczymy? Nie mam nikogo na boku, ani nic… więc raczej sam — A z Laną po dzisiejszej rozmowie było bliżej do zakończenia ich znajomości, niż do jej kontynuowania, czy tym bardziej jakiegokolwiek rozwinięcia. Zmarkotniał trochę na twarzy, ale w następnej chwili zdał sobie sprawę, że ciągle trzymał dziewczynę, która raczej już od kilku dobrych sekund nie miała problemu z utrzymaniem równowagi. Puścił ją, może nawet odrobinkę zbyt szybko, samemu też przez to tracąc niezachwianą do tej pory równowagę, ale utrzymując się na nogach.

Mallory Sefolosha
brak multikont
aktorka, Calabasas
Awatar użytkownika
21
175
she/her
about
it's easy to confuse feelings for something they aren't, especially when eye-contact is involved.

Post

Z drugiej strony lepiej być kojarzonym ze studiem odpowiedzialnym za Myszkę Mickey niż ze Zmierzchem. Co prawda film przeżywał drugą młodość i cieszył się ogromną popularnością również pośród przedstawicieli gen z, ale Molly kompletnie nie rozumiała fenomenu tej serii.
W każdym razie, nie miało to teraz znaczenia. Mallory musiała skupiać swoją uwagę nie tylko na rozmówcy czy ogólnie rozmowie, ale również na jeździe na łyżwach! Co się okazało wcale nie jest takie proste, ale jeszcze nie zaliczyła gleby.
Oh, nie wątpię w to, że jest dobrze. – zaśmiała się – Po prostu jestem ciekawa ciebie w pracy, okej? – tylko tyle i aż tyle. Oczywiście mówiła to wciąż z uśmiechem na ustach, bo naprawdę nie wątpiła w jego talent. Playboy nie było byle jakim pisemkiem, nie zatrudniali ludzi, bo tak, więc Luca musiał być utalentowany, ot co.
To zabawne, że Bassetowi tak łatwo przyszło kłamać, ale przecież i Molly nie była święta. Sama przecież była na randce z Hazel i śmiało można powiedzieć, że kobieta nie jest jej obojętna. Dlaczego więc dalej brnęła w spotkania z Lucą, być może dając mu jakąś nadzieję? Zresztą to samo tyczyło się niego! Nie najlepiej rozpoczynają swoją znajomość, opierając się na kłamstwach.
Kłamczuszki!
Wiesz, nawet jakbyś miał, to w sumie mi nic do tego. Jesteśmy dopiero na drugiej randce, nie oczekuje od ciebie czegoś inclusive. To normalne, jakbyś szukał jeszcze kogoś. – wzruszyła ramionami i w tej chwili ktoś ich wyprzedzał na lodzie. Chłopak trącił Mallory, nie wiadomo czy przypadkiem, czy specjalnie, ale sprawiło to, że blondynka…upadła prosto na tyłek. Oczywiście zachowała dobrą minę do złej gry, smiejąc się sama z siebie, chociaż dupsko bolało ja okropnie. Jak nic będzie miała siniaka, ale przynajmniej nic sobie nie złamała.
Kurwa. – cicho przeklęła pod nosem, kiedy próbowała wstać, bo obite cztery litery nie pomagały. Na szczęście Luca jej pomógł, dzięki czemu nie przewróciła się po raz kolejny przy wstawaniu na nogi. – Wiesz co, przy wejściu widziałam stoisko z gorącą czekoladą. Może powinniśmy się napić? – nie żeby przez jeden upadek skreśliła łyżwy, ale chciała zejść z lodu jak najszybciej. Miała tylko nadzieję, że nikt jej nie zrobił zdjęcia ani nie nagrał filmiku, bo jednak nie chciałaby, żeby cały świat widział jej upadek.

Luca Bassett
Two pills and a red wine
I don't care to be alright
Baby, don't you cry
Call you in the late night
I don't wanna think about you
but I'm so fucked up
’cause all I want is you
okrucieństwo wobec dzieci i zwierząt, pająki, a oprócz tego nie lubię głupoty, metagamingu, gary i mary sue, braku konsekwencji na fabułach
medusa#7306
fotograf / informatyk, Arts District
Awatar użytkownika
22
177
on/jego
about
In Los Angeles, everyone is a star

Post

Pewnie zależy też z jakiej perspektywy się na to patrzy. Bo co do jednego nie ma raczej wątpliwości: na pewnym etapie, czyli właśnie na początku, bardziej chodzi o sam rozgłos i to, by zyskać szersze grono odbiorców. Oczywiście startując w show biznesie, czy jakiejkolwiek pochodnej od tego dziedzinie, ostatecznie chodzi o to, by dostawać dobre role, angaże czy stanowiska. Czy to Myszka Mickey, czy to Zmierzch, czy Harry Potter: rozgłos, to rozgłos. Oczywiście patrzy się na niego różnie z perspektywy czasu, ale łatka niekoniecznie musi być na zawsze.
Rozmowa na łyżwach ma to do siebie, że trzeba się skupić na utrzymaniu się na nogach, zwłaszcza, gdy jednak tak dobrze się tego nie robi. W jego przypadku przychodziło to z pewnością zdecydowanie łatwiej niż samej Mallory, która bardziej musiała starać się o to, by faktycznie nie zaliczyć bliskiego spotkania z podłożem.
— No dobra, dobra. — Uśmiechnął się również w odpowiedzi. — W pracy, to prawie jak w takim naturalnym środowisku, nie? — Zauważył i zastanowił się też krótko nad tym co powiedział. — W pracy jestem… bardziej skupiony, tak mi się wydaje. — Stwierdził, ale machnął po tych słowach reką. — Może Ci się przyjdzie przekonać, to co ja Ci spoilerować będę.— Dorzucił jeszcze, bo faktycznie, nie miało to sensu i było zdecydowanie niepotrzebne.
Kłamstwo… czy to w zasadzie było kłamstwo z jego strony? Jakieś na pewno, pytanie nie powinno brzmieć, czy to kłamstwo padło, ale kto był okłamywany. I jak też na to patrzeć dalej, jeżeli powtórzy się kłamstwo z wiarą, że jest to prawda, bo o samym kłamstwie się nie wiedziało, to jest to jeszcze prawda, czy już kłamstwo?
Taką sytuację w zasadzie miał on, bo okłamywał przede wszystkim siebie, starając sobie wmówić, że między nim a Laną nie ma niczego poważnego, tylko… nawet on sam sobie nie wierzył. Mówiąc natomiast samej Molly, że nie ma nikogo? Cóż, poniekąd była to prawda! W końcu nie spotykał się z Laną i parą nie byli. Więc w zasadzie, to była to prawda!
Miał już odpowiedzieć na jej słowa, jednak ktoś trącił dziewczynę, starając się – dość nieudolnie zresztą – ją ominąć. Nie zdążył jej zaasekurować i wylądowała na lodzie, szybko pomagając jej wstać i z zmartwieniem wypisanym na twarzy zapytał: — Wszystko w porządku? — Zapytał, pomagając jej utrzymać równowagę. Pokiwał po jej słowach głową. — Pewnie, gorąca czekolada brzmi bardzo dobrze. — Powiedział i razem z nią udał się do zejścia z tafli.
— Pierwsza wywrotka zawsze najgorsza, później już z górki. — Zaśmiał się, próbując rozluźnić atmosferę, bo jednak widział, że Molly trochę straciła rezon. Z pewnością zamartwiała się innymi rzeczami, niż to, że bolał ją tyłek.
Stanęli w wyjątkowo krótkiej kolejce do stoiska z czekoladą, a po chwili zamówił i zapłacił za napój dla obojga.
— To zdrówko? — Zażartował, wyciągając swój kubek w jej kierunku, sugerując stuknięcie się kubeczkami.

Mallory Sefolosha
brak multikont
aktorka, Calabasas
Awatar użytkownika
21
175
she/her
about
it's easy to confuse feelings for something they aren't, especially when eye-contact is involved.

Post

Molly uwielbiała swoją pracę i lubiła jak inni mieli podobne podejście do swojej. Dlatego widząc jak Luca wypowiada się na ten temat uznała, że to nawet słodkie. Lepiej tak niż jakby narzekał, że tego nienawidzi, a nagie kobiety już mu obrzydły. Nie wróżyłoby to niczego dobrego, nie?
Na szczęście Luca nie protestował, kiedy po swojej wywrotce zaproponowała gorącą czekoladę. Już nawet nie kontynuowała kwestii spotykania się z innymi ludźmi, bo w sumie było to bez sensu. Przecież nie chciała mu niczego udowadniać, sama też nie chciała się przyznać, zresztą tak samo jak i on, ona też przecież była wolna! Niczego nie deklarowała z Hazel, więc…
To nie tak, że się zniechęciłam przez ten upadek. — nie wiedziała dlaczego zaczęła się tłumaczyć, więc się do tego zaśmiała, co by nie pomyślał, że jest jakaś drętwa. — Po prostu wole już być gdzieś, gdzie nogi mi się nie rozjeżdżają. — jakkolwiek to zabrzmiało, ona miała na myśli tylko lodowisko.
Po zejściu z tafli zdjęli łyżwy i ubrali swoje buty, zanim podeszli do stoiska z gorącą czekoladą. Molly oczywiście chciała zapłacić, ale chłopak ją uprzedził i znowu on stawiał im napoje. Na poprzedniej randce, też płacił przecież Luca, a Molly nie lubiła jak inni za nią płacili.
Zdrówko. — odpowiedziała i stuknęła się z nim kubkiem, a następnie upiła ostrożnie łyk napoju, prawie parząc się w język. Dzielnie jednak przełknęła czekoladę i stwierdziła, że z następnym łykiem poczeka jeszcze chwilę. — Gdzie się nauczyłeś jeździć na łyżwach? Ja potrafię tylko na nartach, jeździliśmy z rodzicami co roku do Maine. — jako dzieciak lubiła te ich wspólne wyjazdy, ale im starsza była, tym coraz mniej chętnie tam latała. Wolała zdecydowanie wyjazdy ze znajomymi niż z rodziną, pomimo tego iż zawsze byli ze sobą blisko. No i też jednak wolała ciepłą temperaturę niż zimny i mokry snieg.

Luca Bassett
Two pills and a red wine
I don't care to be alright
Baby, don't you cry
Call you in the late night
I don't wanna think about you
but I'm so fucked up
’cause all I want is you
okrucieństwo wobec dzieci i zwierząt, pająki, a oprócz tego nie lubię głupoty, metagamingu, gary i mary sue, braku konsekwencji na fabułach
medusa#7306
fotograf / informatyk, Arts District
Awatar użytkownika
22
177
on/jego
about
In Los Angeles, everyone is a star

Post

Podobno w pracy spędza się znaczną część swojego życia. Dobra, to nawet nie jest podobno, tylko zwykła matematyka. I to taka, na poziomie mocno podstawowym, bo ja też wcale z tego przedmiotu dobry nigdy nie byłem, a to ogarniam! Cóż, jakby nie patrzeć to standardowy etat to 8 godzin, co jest jedną trzecią dnia roboczego, których jest większość w tygodniu. A to się przekłada na to, że w życiu sporo czasu spędza się po prostu na pracy. Pracy, dotarciu do niej, myśleniu o niej i tak dalej. Dlatego ostatecznie chyba lepiej jest, gdy ma się pracę, którą się zwyczajnie lubi. Zresztą, mówi się jakoś, że jeżeli się lubi swoja pracę, to się nie przepracuje żadnego dnia.
Do pewnego stopnia właśnie tak właśnie było z Lucą. Lubił robić zdjęcia, retuszować je i ogólnie zajmować się szeroko pojętą fotografią. Lubił też kobiety – nie ukrywał tego nigdy – więc… w zasadzie jego praca w Playboyu łączy to, co lubił najbardziej. No i jeszcze mu za to płacą! To świetny deal.
Związki… Spotykanie się z innymi ludźmi. No ostatecznie jest jak jest, najwidoczniej żadne z nich nie było ze sobą nawzajem szczere, bo z jednej strony Luca był w dość skomplikowanej relacji z Laną, z której w zasadzie związku nie było, ale gdzieś tam oboje o tym myśleli.
Z drugiej strony była Molly, która coraz bliżej zaznajamiała się z Hazel. Ostatecznie jednak żadne z nich: czy to Luca, czy to sama Mallory, o czymś takim drugiej strony nie interesowało. I na dobrą sprawę, to nie było w tym nic złego. Przed sobą również nic nie deklarowali i póki co spotykali się niezobowiązująco, bardziej badając grunt, niźli licząc na jakąś wielką miłość.
Uśmiechnął się delikatnie po jej pierwszych słowach i machnął ręką. — Spoko, spoko. — Rzucił raczej lekceważąco, nie przejmując się tym, że faktycznie już na samą taflę nie wrócili. — Pewnie miałbym podobnie jakbyśmy poszli na jakieś rolki, czy coś. — Stwierdził, zgodnie zresztą z prawdą. — Serio, ja nie wiem o co chodzi. Słyszałem milion razy, przynajmniej milion, że jak się potrafi na łyżwach to wejdę na rolki i od razu będę śmigał. — Pokręcił głową z niesmakiem. — I nawet nie policzę ile zadrapań, siniaków i guzów się nabawiłem. Żadna frajda. — Skrzywił się lekko, ale ostatecznie uśmiechając się uprzejmie.
Dobra, to nie są już te czasy, gdy w zasadzie w każdej chwili oczekiwało się, by to facet płacił, zresztą, raczej oboje tutaj są całkowicie samodzielni i za siebie płacić są w stanie. No, ale jakoś tak… odruchowo i bez przemyślenia tego, jednak się z tym wyrwał.
— Język cały? — Zapytał, szczerze się nawet martwiąc, czy się nie oparzyła się przypadkiem, pijąc tę gorącą czekoladę. On tam zapobiegawczo jednak dmuchnął kilka razy, by chociaż odrobinę ochłodzić ten płynny przysmak i następnie upił… również prawie się parząc, bo jednak kilka dmuchnięć wcale tego nie ochłodziło.
— A wiesz co, jak zaczynałem ćwiczyć to słyszałem, że w sumie łyżwy to fajny sposób, żeby nauczyć się równowagi, przenoszenia środka ciężkości i w sumie wyrobienia kondycji. — Odpowiedział na pytanie, które Molly zadała. — O, narty? Fajnie. I potrafisz, czy śmigasz jak jakaś mistrzyni? — Zapytał, szczerze się teraz interesując jej wrażeniami i umiejętnościami.

Mallory Sefolosha
brak multikont
aktorka, Calabasas
Awatar użytkownika
21
175
she/her
about
it's easy to confuse feelings for something they aren't, especially when eye-contact is involved.

Post

Ona na rolkach akurat jeździć umiała, ale wstyd przyznać, że nie miała ich na nogach dobrych kilku lat. Więc może, jak znowu by się na nie wybrała, wcale nie szło by jej tak dobrze jak kiedyś.
To może następnym razem pójdziemy na rolki? — nie zdążyła się nawet ugryźć w język, a przecież nie chciała by czuł się zobowiązany do kolejnych spotkań. Nie chciała jednak też się zacząć teraz tłumaczyć, bo pewnie pogorszyła by sytuację i wyszłaby na jakąś desperatkę. Dlatego tylko się uśmiechnęła, bez rozwijania myśli, a później już tylko wzruszyła ramionami.
I chociaż starała się by nie pokazać, że poparzyła język od razu się zorientował. Pewnie dlatego, że sam napił się gorącego napoju! Zaśmiała się kręcąc głową rozbawiona.
Cały, cały. — podmuchała gorący napój, ale tym razem już nie upiła nawet małego łyka. Poczeka aż przestygnie, dopiero wtedy się napije.
Narty były okej, ale zawsze ciągnęło ja do snowboardu. Prawda była jednak taka, że rodzice jeździli właśnie na nartach i jako mała dziewczynka nie miała zbytniego wyboru. Owszem, była to fajna rozrywka, zabrzmiała by pewnie jak rozpuszczoną gówniara, gdyby teraz zaczęła narzekać na brak wyboru.
Dawno nie jeździłam, więc pewnie wychodzi mi to gorzej niż kiedyś. — przyznała, ponownie wzruszając ramionami — Nie ciągnie mnie do śniegu i sportów zimowych. A jednak przydam z tobą na łyżwy, chociaż w tych warunkach, ciężko nazwać je dyscypliną zimowa. — bo chociaż lodowisko było super przygotowane i ona osobiście nie miała pojęcia jak to zrobili, że lód się nie topił, ale nawet nie była jakoś wybitnie tym zainteresowana.
I spokojnie było zdecydowanie za długo, bo już po chwili, kilka osób zaczęło robić im zdjęcia. Blondynka na początku próbowała to ignorować, bo chociaż była przyzwyczajona do takiej sytuacji, tak nie chciała psuć wieczora Luce. On na pewno wolał być po drugiej stronie aparatu, a i nie wiadomo czy życzył sobie swojego wizerunku w internecie. Złapała go więc za rękę, ciągnąć za sobą, gdzieś w spokojniejsze miejsce, co by mogli rozmawiać w spokoju, ale najpierw stanęła im na drodze grupa nastolatek, które chciały zrobić zdjęcie z Mallory; dała im też autografy, próbując poświęcić każdej chociaż odrobinę czasu. Kiedy sobie poszły...pojawili się paparazzi.
Jeny, przepraszam. — powiedziała poirytowana, pomimo iż nie była to jej wina. Blask fleszy nieco ja oślepił, wylewając nieco gorącej czekolady na mężczyznę stojącego tuż obok nich — na szczęście mężczyzna nawet się nie odwrócił! — i pozwoliła Luce prowadzić, by mogli gdzieś się ukryć. Chociaż łatwe to oczywiście nie było, ale po kilku minutach w końcu zgubili fotografów.
Nienawidzę jak ludzie nie szanują mojej przestrzeni. — przyznała, stając na uboczu, trochę chowając się za chłopakiem — Jeśli znałeś któregoś z fotografów, powiedz, że zapłacę mu więcej niż tabloidy, byle ich nie publikowano. — nie wstydziła się tego, że była widziana akurat z nim, ale nie chciała by Hazel pomyślała, że ją...wykorzystała? Lub okłamała, cokolwiek.

Luca Bassett
Two pills and a red wine
I don't care to be alright
Baby, don't you cry
Call you in the late night
I don't wanna think about you
but I'm so fucked up
’cause all I want is you
okrucieństwo wobec dzieci i zwierząt, pająki, a oprócz tego nie lubię głupoty, metagamingu, gary i mary sue, braku konsekwencji na fabułach
medusa#7306
fotograf / informatyk, Arts District
Awatar użytkownika
22
177
on/jego
about
In Los Angeles, everyone is a star

Post

Popatrzył na nią podejrzliwie, bo jej propozycja była na tyle nagła, że… wyczuwał podstęp!
— Dobra, czyli umiesz jeździć na rolkach, tak? Widzę to, miałaś jakieś takie ruchy na łyżwach, wiesz, jakbyś ogarniała o co chodzi, tylko to nie było do końca to. — Dobra, teraz dopowiadał sobie, ale ostatecznie, to… żartował. Uśmiechnął się lekko.
— Dobra, mogą być rolki, ale tylko pod warunkiem, że to Ty będziesz prowadzić tym razem. — Powiedział i ich niezobowiązująca rozmowa w zasadzie niemalże przeobraziła się, w naturalne zaproszenie na kolejne spotkanie. A Luca, z całą swoją nieświadomością, na to poszedł.
Pięknie rozegrane przez ich oboje!
— Dobra, przyznam, że ja też się prawie lekko oparzyłem. Nie wiedziałem, że takie gorące napoje nam wydadzą. Ostatnio jak kupowałem, to dostałem bardziej letnie, niż gorące. — Stwierdził, jakby na potwierdzenie swoich poprzednich słów. Dobra, gorąca czekolada miała być gorąca i w sumie to jej konsystencja i sam fakt, że jednak była gęstsza od zwykłej wody, czy kawy, to łatwiej było się oparzyć. No i było to też zdecydowanie bardziej dotkliwe. Na szczęście jednak żadne z nich się tak porządnie nie oparzyło.
— A to nie będzie tak z jak jazdą na rowerze? W sensie wiesz, jak już raz się nauczysz, to wsiadając znowu na siodełko, od razu się to jakoś instynktownie robi tak jak kiedyś? — Zapytał, bo on wiele doświadczenia z takimi sportami zimowymi nie miał. Głównie dlatego, że klimat Los Angeles, czy samej Kalifornii był raczej niesprzyjające sportom zimowym. Dobra, nie było na pewno jakoś ciężko dotrzeć w miejsca, gdzie w zimie pojawiał się śnieg, jednak samo Los Angeles… no, tutaj śniegu nie było prawie wcale! Dobra, wygooglowałem w zasadzie i nawet niedaleko samego Los Angeles, jest Mount Baldy, w którym w zimie łatwiej jest znaleźć śnieg.
Zaśmiał się po jej słowach.
— Prawda, tutaj jest ciężko cokolwiek nazwać dyscypliną zimową. Mimo to super, że tak fajnie potrafili to zrobić, że gdyby nie to, że jak stąd wyjdziemy, to nie zobaczymy już śniegu, czy lodu. — zauważył, bo jednak samo to miejsce miało naprawdę niezły klimat i sposób, w który utrzymywali sam sztuczny lód i tak dalej, był godny uwagi.
Spokój spokojem, ale ostatecznie i on nawet nie myślał o tym, że Mallory może być „zaatakowana” przez paparazzich, fanów, czy cokolwiek. Zapominał o takich oczywistych rzeczach. Idąc jej przykładem, również ignorował te pierwsze zdjęcia, które były jej robione. Ostatecznie… był w stanie to po prostu ignorować. Przejmował się tylko raczej samą Molly, która… powiedzmy, że zdradzała pewne objawy poirytowania tą sytuacją.
Złapany za rękę, nie zawahał się nawet na moment, podążył od razu za swoją dzisiejszą randką i… wszystko byłoby świetnie, gdyby zaraz nie zaczęły napastować dziewczyny nastoletnie fanki. Luca z delikatnym uśmiechem się odsunął, gdy sama gwiazda zdecydowała się zgodzić porobić zdjęcia i dać jakieś autografy. Nie chciał jej wchodzić w drogę i wiedział, że dzieciaki nie były też kompletnie zainteresowane jego osobą. To nie on był tutaj tym znanym.
Podszedł do niej, gdy skończyła z grupą nastolatek, jednak był to zaledwie krótki moment, po którym stanęli w blasku fleszy, który spowodował, że Luca aż się lekko skrzywił i odwrócił głowę, od oślepiającego wręcz błysku.
— Nie Twoja wina. — Wyrzucił, nawet nie zauważając, że Mallory kogoś oblała gorącą czekoladą, ale szczerze mówiąc, nawet gdyby on sam to teraz zrobił, to mógłby nawet tego nie zauważyć, raczej zaabsorbowany obecną sytuacją z paparazzimi.
Tym razem to on wyszedł na ratunek, i chwycił ją za rękę – nawet nie myśląc o tym, jakie może to spowodować tytuły w tabloidach, czy innych portalach plotkarskich. Szczerze? Nie przejmowałby się, gdyby miał się pojawić na takowym zdjęciu gdzieś na jakimś portalu. Nawet przez myśl mu przeszło, całkowicie złośliwie, że chciałby, by Lana taki znalazła, bo… no nadal był na nią zły. Miał prawo do swojego życia. Parą nie byli i do związku wcale w tej chwili nie zmierzali, czego dowodem była sytuacja, która uprzedziła jego wyjście z mieszkania.
— Przykro mi, na pewno spotyka Cię to częściej. Oni nie mają żadnych granic, co? — Zapytał, ale raczej było to pytanie retoryczne, niźli faktyczne pytanie, na które oczekiwałby jakiejkolwiek odpowiedzi. Wiedział, że tak po prostu było. Odeszli w jakieś bardziej ustronne miejsce, gdzieś na uboczu i stanęli gdzieś przy jakimś murku, czy ścianie budynku. Luca stanął w taki sposób, żeby jednak bardziej ją zasłonić, jeżeli gdyby ktoś ich jeszcze śledził, czy gonił.
— Wiesz co… nie wiem, może kogoś znam, do wszystkich na pewno bym nie dotarł. Musiałbym popytać. — Zauważył i podrapał się po głowie. — Nie wiem tylko, czy to coś by dało, bo wiesz, jeżeli byśmy próbowali jakoś to zatuszować, czy cokolwiek, to… mogliby bardziej próbować to ujawnić. — Tylko… w zasadzie co ujawnić? Przecież nie robili nic złego. Dobra, on na pewno w ten sposób nie myślał.
— Znaczy… nie ma co ujawniać, nie? Tylko się spotykamy… — Zaśmiał się trochę nerwowo, jakby próbując odwrócić desperacko uwagę od tego, że w poprzednim zdaniu mogło to zabrzmieć, jakby było między nimi coś poważnego, ale… chyba przychodził też moment powoli, w którym jednak musieli dojść do porozumienia na zasadzie „co dalej?”. Oczywiście wiedział, że między nimi nie było tego "czegoś więcej", przecież nawet się nie całowali, ani nic takiego! A była to już druga randka, nawet jeżeli chcieliby to jakoś bardziej kontynuować, to w zasadzie... między nimi musiałaby się pojawić jakaś większa chemia. Na przykład taka, przez którą teraz by się na siebie rzucili, albo właśnie poszukali innego, bardziej ustronnego miejsca, żeby jednak zrobić z tego wszystkiego "coś więcej".

Mallory Sefolosha
brak multikont
aktorka, Calabasas
Awatar użytkownika
21
175
she/her
about
it's easy to confuse feelings for something they aren't, especially when eye-contact is involved.

Post

            Nie była pewna, czy narty to faktycznie jak z jazda na rowerze, ale wiedziała, ze w rym roku na pewno nie będzie próbowała się przekonać.
            Po chwili jednak dyskusja o nartach, łyżwach czy innych sportach zimowych (i nie tylko) wydala się najmniej ważna. Mallory obrała na cel ucieczkę przed paparazzi, z chwilowym przystankiem na grupę nastoletnich fanek. Bardzo ruchliwa ta randka dzisiaj była, najpierw łyżwy, teraz bieg przez przeszkody. Kiedy się wykończy zatrzymali najpierw się rozejrzała, a następnie podkręciła głowa.
            — Masz racje, nie ma sensu. — przyznała mu racje, a następnie spojrzała na jego twarz z przepraszającą mina, po czym złapała go za policzki i krótko pocałowała w usta. Zrobiła to bo chciała coś sprawdzić i właśnie dzięki temu pocałunkowi przekonała się, ze warto było. — Przepraszam, chciałam coś sprawdzić. — zaczęła z lekkim uśmiechem na ustach, a następnie westchnęła — Jesteś fajny i przystojny, ale chyba zgodzisz się ze mną, ze chemii między nami nie ma. Ale fajnie mi się z tobą spędza czas, wiec spotykać się możemy, tylko na przyjacielskim gruncie. — przyznała dopijając resztki gorącej czekolady, która już taka gorąca nie była, pewnie przez ten bieg.
            — A co do pytania o paparazzi, to tak. Zazwyczaj ich olewam, ale ostatnio siedzę po osiemnaście godzin na planie, czasem nawet dłużej i chciałam spokoju, wiesz? — przyznała wzruszając ramionami wyrzucając kubek do śmietnika, który stał niedaleko. — Chcesz coś zjeść? Ja stawiam. — zaproponowała łapiąc go pod rękę i w sumie nawet nie słuchając jego ewentualnych sprzeciwów zabrała go do swojej ulubionej — bardzo kameralnej, ale jednocześnie luksusowej — restauracji.

[zt] Luca Bassett
Two pills and a red wine
I don't care to be alright
Baby, don't you cry
Call you in the late night
I don't wanna think about you
but I'm so fucked up
’cause all I want is you
okrucieństwo wobec dzieci i zwierząt, pająki, a oprócz tego nie lubię głupoty, metagamingu, gary i mary sue, braku konsekwencji na fabułach
medusa#7306
ODPOWIEDZ

Wróć do „L.A. Live”