Właścicielka Lanaghan PR Agency, Hollywood Hills
Awatar użytkownika
26
171
ona/jej
about
She's miss california hottest thing in west L.A. House down by the water sails her yacht across the bay. Drives a marinello hollywoods her favorite scene. Loves to be surounded with superstars that know her name.

Post

Kupno nowego domu wciąż wydawało jej się ogromnym szaleństwem, chociaż nie największym w ostatnim czasie. Josephine nigdy nie lubiła zmian a teraz cały jej świat stanął na głowie. Zwłaszcza gdy przechadzała się po korytarzu domu nie który potencjalnie mogli kupić a który już był ich. Ich. Ich wspólny pierwszy dom.
Wieści rozeszły się bardzo szybko. Znacznie szybciej niż Josephine się tego spodziewała. Sama chciała ogłosić te nowiny, gdy tylko będzie na to gotowa. Nie trzeba było być geniuszem by domyślić się, że tej ciąży nie planowała. Rodzicielstwo nigdy nie było jej marzeniem - bardziej najczarniejszym koszmarem - a skupić umiała się jedynie na karierze. Wieść o spodziewanym się za kilka miesięcy dziecku obiegła jednak całe miasto a spływające wiadomości z gratulacjami nie miały końca.
Za żadne skarby świata nie pozwoliłaby sobie opuścić premiery. Nie dlatego, że ich terapeuta pieprzył o wzajemnym wspieraniu pasji i wysłuchiwaniu w spokoju małżonka - Josephine nawet bez tego lojalnie stała za Rogerem murem. Zawsze. Niezależnie od sytuacji.
Mistrz Gry, mieszkam w hotelu
Awatar użytkownika
99
200
they/them
about
In Los Angeles, everyone is a star

Post

secret santa
Przychodząc do biura po kolejnym spotkaniu nie spodziewałaś się, że zastaniesz wczesny prezent świąteczny. Po rozdarciu ozdobnego papieru ujrzałaś obity w skórę kalendarz w kolorze czarnym, z wygrawerowanym na środku ozdobną, złotą czcionką napisem JLG, a w środku odręcznie zapisana karteczka: “żebyś miała cały rok 2023 pod kontrolą”. Nie było jednak informacji o nadawcy, zgadniesz kto był twoim Secret Santa?
nadawca:
anonimowy
odbiorca:
josephine lanaghan
nic mnie nie triggeruje
Angelenos
Właścicielka Lanaghan PR Agency, Hollywood Hills
Awatar użytkownika
26
171
ona/jej
about
She's miss california hottest thing in west L.A. House down by the water sails her yacht across the bay. Drives a marinello hollywoods her favorite scene. Loves to be surounded with superstars that know her name.

Post

trwa.
Życie na kartonach nie należało do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych, ale żadnego dnia Josephine nie miała czasu by zająć się rozpakowywaniem pozostałych pudeł, które wciąż stały w różnych pomieszczeniach. Jednak dzisiejszego wolnego dnia zamiast zająć się zakończeniem w końcu tej cierniowej drogi związanej z przeprowadzką, postanowiła dołożyć dodatkowe kartony na środku salonu. Nie spodziewała się, że Roger doceni jej starania, jednak robiła to tylko dla jednego zdjęcia.
Mimo wszystkich zapewnień na pierwszy rzut oka było widać, że Josephine się stresuje. Całą drogę była zadziwiająco milcząca. Patrząc w boczną szybę na znajome ulice nie powiedziała ani słowa, nawet gdy Roger próbował rozładować atmosferę tym, co umiał najlepiej: głupimi żartami. Ona zdawała się nawet tego nie słuchać, bo myślami już była na posesji dziadków - w miejscu które nie wywoływało żadnych przyjemnych wspomnień.
W kółko i w kółko odtwarzała w głowie wszystko co zadziało się na tej jakże krótkiej kolacji w domu ich dziadków. Z początku nic nie zapowiadało takiej katastrofy jaką zakończył się ten wieczór, bo pomimo próśb babci by zostali, oni nie byli w stanie zasiąść z całą rodziną przy jednym stole.
Właścicielka Lanaghan PR Agency, Hollywood Hills
Awatar użytkownika
26
171
ona/jej
about
She's miss california hottest thing in west L.A. House down by the water sails her yacht across the bay. Drives a marinello hollywoods her favorite scene. Loves to be surounded with superstars that know her name.

Post

Wprost nie mogła doczekać się powrotu na stok. Jak nigdy zerwała się z łóżka bladym świtem - bo pomimo chęci spania na dywanie przed kominkiem po kilku godzinach przenieśli się na znacznie wygodniejszy materac - i zamówiła do pokoju syte śniadanie i dwa kubki gorącej kawy. Dla siebie wzięła bezkofeinową, nawet nie zauważając kiedy zaczęła uważniej dobierać to czym się odżywia. Wciąż nie czuła się gotowa na zostanie matką, wciąż nie rozwijał się w niej macierzyński instynkt, ale starała się robić wszystko by jak najmniej mu zaszkodzić. Kilkoma buziakami obudziła Rogera i zjadając śniadanie w łóżku omawiali wszystkie plany na najbliższe dni.
Gdy tylko opuścił opaskę z jej oczu dostrzegła to wszystko jednocześnie. Każdy element ukazujący ich historię, wywołujący wspomnienia i drżenie serca. Dla obcych ludzi byłyby to jedynie nic nie znaczące, przypadkowe przedmioty. Dla nich to było wszystko. Dla niej to było wszystko. I nagle wszystko przestało mieć znaczenie… Tyle czasu zamartwiała się nad wyborem sukienki, bo jeśli zdecydowałaby się na coś luźniejszego ukrywającego jej brzuch, wzbudziłaby plotki, że jednak ukrywa swój stan. Decydując się na coś bardziej obcisłego eksponowała zaokrąglony brzuszek, który chcąc czy nie chcąc przykuwał uwagę. Była pewna, że idą na zwykłe przedstawienie a zamiast tego sala była pusta a na scenie znajdowali się tylko oni. Wśród całej historii ich relacji.
Już nawet miała zamykać komputer by spróbować się położyć dostała powiadomienie na telefonie o naruszeniu granicy. Zanim się przeprowadzili Roger zadbał by cały teren otaczający dom - jak i sam dom - było bezpiecznym miejscem. Nigdy nie czuła żadnego zagrożenia, zwłaszcza mieszkając w tej okolicy, więc marszcząc brwi przerzuciła na komputer obraz z kamer i szybko zlokalizowała intruza. Łapała nawet za telefon by zadzwonić po policję, ale im dłużej patrzyła na jego nędzne działania tym bardziej przekonywała się, że mężczyzna jest niegroźny.
Z ogromną ulgą przyjęła, że Roger był już w domu. Nic się nie zmieniło od czasów kiedy się poznali: wciąż bez jego obecności spało jej się źle. A zwłaszcza odkąd zamieszkali razem i przywykła do tego, że zawsze ma go obok. Zasypiali i budzili się w jednym łóżku, co dawało jej niezwykłe poczucie bezpieczeństwa. Nie żeby kiedykolwiek czuła się zagrożona…/k1]
Nowy rok dla Josephine był momentem gdy w końcu mogła wrócić do pracy. Nie narzekała na czas spędzony z Rogerem; zarówno wyjazd do Salt Lake City jak i czas wolny spędzony w domu mogła uznać za udany. Ten tydzień zdawał się być przełomowy w ich relacji. Dużo rozmawiali, snuli plany na przyszłość i przede wszystkim uspokoili nieco to przerażenie, które za każdym razem wywoływała myśl o dziecku.
Skromność to zdecydowanie nie była cecha którą można przypisać Josephine Lanaghan. Ślub jest fikcyjny. Tak samo jak całe to małżeństwo i ich związek. Mieli tylko osiągnąć swój cel a później się szybko rozwieść. Gdyby nie to, że we wszystko uwikłane były media pewnie nawet nie starałaby się żeby wszystko wyglądało tak wiarygodnie. Sukienka zamówiona bez mierzenia z Włoch przyszła kilka dni temu, ale odkąd wrzuciła ją na tył samochodu, nawet do niej nie zajrzała. Nawet teraz, gdy jak zwykle lekko spóźniona wbiegała do urzędu nie przejmowała się niczym.
Po przecież wszystko jest fikcją.
Właścicielka Lanaghan PR Agency, Hollywood Hills
Awatar użytkownika
26
171
ona/jej
about
She's miss california hottest thing in west L.A. House down by the water sails her yacht across the bay. Drives a marinello hollywoods her favorite scene. Loves to be surounded with superstars that know her name.

Post

Nawet będąc w czwartym miesiącu ciąży Josephine Lanaghan nie zamierzała rezygnować ani ze swojego stylu życia, ani z dotychczasowych przyzwyczajeń ani z ciuchów, które były wręcz jej wizytówką. Nawet zaokrąglony wyraźnie brzuszek nie wpłynął na to, że zdecydowała się wybrać sukienkę luźniejszą, dłuższą, ukrywającą jej stan. Nie. Absolutnie się niczego nie wstydziła i ubrała sukienkę, w której nie tylko czuła się swobodnie ale również czuła się po prostu jak ona.
Kolejny tydzień znów minął jej na pracy, nadrabianiu zaległości i przygotowywaniu zespołu do jej przerażająco szybko nadchodzącego urlopu. Żeby móc zwolnić musiała mieć pewność, że jej firma pracuje na tych samych obrotach co z nią na pokładzie. I chociaż Roger naprawdę jej pomagał zdejmując z jej barków większość problemów, to niewielką garść najważniejszych klientów wciąż miała pod swoją opieką. Dlatego postanowiła w końcu umówić spotkanie z tą dwójką. Dolly i Daimon. Razem. Jakby miała za mało problemów z każdym z nich z osobna.
Nawet nie zdawała sobie sprawy jak tego potrzebowała! Jeden dzień totalnej beztroski. Bez zamartwiania się o kolejne plotki, bez martwienie się o firmę, premierę nowej sztuki. W dodatku promienie słońca tak przyjemnie pieściły jej policzki gdy leżąc na wygodnym leżaku wystawiała twarz ku niebu. Nie mogła uwierzyć, że robiła sobie wolne w ciągu tygodnia. Ona! Wolne! Kiedyś było to praktycznie niemożliwe, bo jeśli nie miała zaplanowanego urlopu - chociaż i na nim była cały czas w kontakcie z asystentką i klientami – to nigdy by nie zdecydowała się na takie szaleństwo.
W odróżnieniu od Rogera Josephine ta plotka bardzo dotknęła. Nie sam fakt, że ktoś anonimowo miał odwagę rzucać takimi oskarżeniami, które nie miały nic wspólnego z prawdą. Sama myśl, że ktoś atakował jej rodzinę… Aż miała ochotę kogoś zamordować, więc pierwsze co zrobiła to próba odnalezienia tej osoby. Nie czuła się bezpiecznie. Chyba pierwszy raz w swoim życiu - mimo że ciągle jej życie wystawione było na świecznik - chciała za wszelką cenę chronić swoją prywatność.
Wchodząc do domu czuła w kościach, że coś się dzieje. To już nie chodziło jedynie o napiętą atmosferę, koty niepewnie przechadzające się po salonie i Milo śpiącym na swoim posłaniu obok tarasu a nie w ich łóżku. Miała to cholerne uczucie, że coś jest nie tak… I dlatego z szybko bijącym sercem odrzuciła przyniesione segregatory na kuchenny blat i nawet nie ściągając szpilek udała się schodami na górę. A to co tam zastała… Na pewno się tego nie spodziewała.
Właścicielka Lanaghan PR Agency, Hollywood Hills
Awatar użytkownika
26
171
ona/jej
about
She's miss california hottest thing in west L.A. House down by the water sails her yacht across the bay. Drives a marinello hollywoods her favorite scene. Loves to be surounded with superstars that know her name.

Post

To była świetna wiadomość, znacznie lepsza niż mogliby sobie wymarzyć. Diagnoza okazała się na tyle optymistyczna, że od razu Josephine zyskała jeszcze więcej siły do walki. Przez ostatni tydzień nie rozmawiali ani o raku, ani o potencjalnym leczeniu, ani o przyszłości. Oboje zajmowali się swoimi sprawami starając się żyć jak najnormalniej potrafią.
Ucieczka była znacznie łatwiejsza niż stawianie czoła problemom, które ostatnimi tygodniami tak strasznie się nawarstwiły. Nieprawdziwe plotki na temat ich małżeństwa, w szczególności Rogera, rak, włamanie na chmurę. Co prawda przez ostatnie dni panował pozorny spokój, ale każdego dnia Josephine budziła się z myślą, że pewnie dzisiaj coś znowu ich zaskoczy. Ale tak się nie działo. Wciąż panowała cisza.
Ostatnie dni były… zaskakująco spokojne. Jakby faktycznie przez pierwszy miesiąc w nowym roku wykorzystali wszystkie możliwe czarne scenariusze. Od teraz miało być lepiej. Po prostu musiało! Jednak pośród tego spokoju ich dni wszystkie wyglądały dokładnie tak samo. Josephine czuła gdzieś pod skórą, że Roger się od niej odsuwa. Stres przed zbliżającą się operacją? Wizja potencjalnych komplikacji - które mogą, ale nie muszą nastąpić. Ciąża? Praca? Każde z nich na swój własny sposób radziło sobie ze stresem, próbowało uporządkować najważniejsze sprawy, tym samym coraz bardziej dając się pochłonąć przez ich własny świat.
ODPOWIEDZ

Wróć do „kalendarze”