ODPOWIEDZ
Stylistka fryzur i aktorka jednej roli, Venice
Awatar użytkownika
26
163
ona/jej
about
Hi, I'm Elsa and I need some warmth ... Will you give me a hug?

Post

To było jej pierwsze wyjście do klubu od pamiętnej imprezy, która skończyła się długotrwałą traumą i lękiem przed wychodzeniem z domu. Ponadto było to jej pierwsze samotne wyjście chyba w życiu! Choć nie otaczała się wianuszkiem pokaźnej grupki znajomych to jednak na wszelakie imprezy wolała chodzić ze swoim towarzystwem, zawsze to czuła się raźniej i bezpieczniej.
Dlaczego więc tym razem postanowiła udać się do Los Globos sama? Chyba nawet Elsa nie była w stanie odpowiedzieć sobie na to pytanie. Pomysł z wyjściem był dosyć spontaniczny. Wróciła do domu późnym wieczorem po ostatnim przedstawieniu w sezonie i od razu postanowiła zaszaleć z kolorem włosów. Lubiła blond, w którym występowała jako Elsa, ale ile można? Dlatego też przygotowała na szybko mieszankę farb i po jakichś trzech godzinach jej kłaki mieniły się kolorami granatu i różu. A kiedy miało już się tak znakomitą fryzurę to trzeba było się pokazać światu! A gdzie najlepiej? No oczywiście, że w klubie.
Nie zamierzała się niewiadomo jak stroić. W końcu to nie były poszukiwania męża, a chęć zwykłej zabawy. Dlatego założyła jedynie jedwabną bluzkę w kolorze pudrowego różu i czarne biodrówki w materiału imitującego skórę. Dosyć mocny, ale nie wulgarny makijaż miał być idealnym dopełnieniem zarówno outfitu jak i fryzury.
Pełna obaw, ale także podekscytowania, dotarła na miejsce.
Tylko tym razem bez żadnych tabletek. Choćby cię obdzierali ze skóry… żadnych drinków i dziwnych proszków od nieznajomych, powtarzała sobie w myślach. Dobrze wiedziała, że nie mogła powtórzyć ostatniego błędu. Co prawda ten wybryk podyktowany był chęcią wydłużenia sobie doby i popadnięcia w jeszcze większy pracoholizm, a w tej chwili mogła i przede wszystkim chciała po prostu wyluzować… Nie chciała wylądować w szpitalu. Na cmentarz również jej się nie spieszyło. ~*~ Kolorowe światła, wywołujące epilepsję mózgu. Muzyka, której natężenie basów przyprawiało o ból głowy… chyba naprawdę dawno nie była w żadnym klubie, bo nie przypominała sobie, aby takie wypady aż tak bardzo męczyły. A może to właśnie samotne wypady takie były? Może w towarzystwie aż tak się nie odczuwało takiej gehenny? Starała się jednak dobrze bawić i ignorować to natężenie bodźców. Gdy DJ skończył miksować jeden z hitów ostatnich wakacji, zeszła z parkietu i podeszła do baru, aby zamówić orzeźwiającego drinka na bazie ginu. Mieszanka dosyć prosta – gin, woda gazowana, cukier trzcinowy i świeży ogórek. Zdecydowanie lepsze od tych wszystkich instagramowych słodziutkich koktajli. Nie uderzało szybko do głowy, a dodawało sił do dalszej zabawy.
Właśnie wsuwała papierową słomkę między wargi, kiedy jej uwagę przykuła inna para siedząca przy barze. Ona, śliczna blondynka w błyszczącej sukience i równie mocno oślepiającym makijażu. Zdawała się opowiadać jakąś porywającą historię, ponieważ tak wyłupiała gały i gestykulowała, że ktoś siedzący obok musiał być czujny, co by nie oberwać od niej z sierpowego. On, ubrany dosyć normalnie, schludnie. Miał naprawdę ładne włosy, które bardzo dobrze znała, ponieważ kilka razy je ścinała i układała przed ważnymi wyjściami samego ich właściciela. Cóż, nie spodziewała się, że spotka w klubie swojego rycerza sprzed kilku miesięcy…
Spojrzała dyskretnie na jego wyraz twarzy. Zdawał się być znudzony, ale sam Cosma był zbyt grzeczny, aby powiedzieć dziewczynie wprost, że ma spieprzać.
Trzeba było interweniować. Wreszcie jakaś rozrywka na miarę jej zdolności aktorskich.
Chwyciła szklankę ze swoim drinkiem i kołysząc biodrami, ruszyła w stronę upatrzonej dwójki.
–Kochanie? Poszedłeś mi drinka dwadzieścia minut temu i zaginąłeś w akcji – odparła spokojnie, opierając się pośladkami o uda chłopaka, ewidentnie zaznaczając teren przed obcą. – Zdążyłam się stęsknić… – wymruczała z niewinnym uśmiechem, kierując po chwili spojrzenie na blondynkę, która najwyraźniej nie wiedziała, co się dzieje.

Cosma Pearce
tiggery
królowo śniegu
brak multikont
Student / recepcjonista, Venice
Awatar użytkownika
23
190
On / jego
about
In Los Angeles, everyone is a star

Post

003.

Ku jego zdziwieniu okazało się, że koledzy i koleżanki z roku mają życie towarzyskie i czas na imprezowanie. Co gorsze od kilku dni mocno naciskali na wieczorne wspólne wyjście i świętowanie urodzin jednego z nich. Jako, że karta " Niestety nie dam rady, mam dużo nauki." tym razem nie miała prawa zadziałać, to chcąc, czy nie, a bardziej nie Cosma wylądował dziś w klubie.
No co tu dużo ukrywać, nie czuł się tutaj, jak przysłowiowa ryba w wodzie. Zrozumiałby jakąś przyjemną knajpkę, bar, czy nawet imprezę na plaży, ale głośny, przepełniony ludźmi i migoczącymi światłami bar nigdy nie znajdował się wysoko na liście miejsc, w których starszy Pearce chciałby się znaleźć. Dziwne jak na kogoś, kto całkiem niedawno przekroczył dwudziestkę? Nie przeczył.
I chociaż na towarzystwo naprawdę nie mógł narzekać, to z upływem czasu czuł się coraz bardziej zmęczony, zaryzykowałby nawet stwierdzenie, że przebodźcowany i zmęczony. Towarzystwo jednak nie miało zamiaru odpuszczać sobie zabawy, co rusz ciągnąc go ze sobą na parkiet, z którego postanowił uciec na chwilę pod pretekstem pójścia po drinka.
Okazało się jednak, że nawet przy barze nie będzie mógł cieszyć się spokojem zbyt długo, bo już po krótkiej chwili został zagadnięty przez jakąś nieznajomą. Nawet nie zorientował się, kiedy zwykłe pytanie, o polecenie jakiegoś drinka przerodziło się w opowieść o wszystkich klubach i imprezach, jakie ostatnio miały miejsce w życiu nieznajomej. Tak naprawdę siedział tylko i automatycznie potakiwał co jakiś czas. Nawet momentami nie słysząc dokładnie tego, o czym mówiła. Zresztą nie interesowało go to zbytnio, a owa kobieta, której imienia nawet nie pamiętał, nadawała z taką szybkością, iż nie miał nawet jak dojść do głosu!
Początkowo nie zorientował się, że wypowiedź skierowana jest do niego. Zareagował, dopiero gdy poczuł, jak ktoś opiera się o jego uda. Na szczęście poznanie sąsiadki nie zajęło mu zbyt dużo czasu, chociaż zmiana wizerunku nie umknęła jego uwadze.
- Tak, wiem. Właśnie zaraz miałem do Ciebie wracać. - Uśmiechnął się do niej, delikatnie dotykając opuszkami palców jej przedramienia. Mimo wszystko starał się nie naruszać żadnych granic znajomej. Sam zerknął na swoją dotychczasową towarzyszkę, która przeskakując dość zdziwonym spojrzeniem z jego twarzy na Else fuknęła coś niezadowolona pod nosem, a po krótkiej chwili zabrała z blatu swoją torebkę i odeszła szybkim krokiem.
Odetchnął tylko głeboko.
- Dzięki, naprawdę. - Posłał w jej strone przyjazny uśmiech. Pewnie, gdyby nie rzuciła mu koła ratunkowego nie wyplątałby się zbyt szybko z tej sytuacji.

Elsa Eriksen
Gwałty, tortury, znęcanie się nad ludzi i zwierzętami.
Dobrze
brak multikont
Stylistka fryzur i aktorka jednej roli, Venice
Awatar użytkownika
26
163
ona/jej
about
Hi, I'm Elsa and I need some warmth ... Will you give me a hug?

Post

Elsa raczej słynęła wśród społeczeństwa ze swoich wymyślnych fryzur. Różnokolorowe włosy przestały już wszystkich dziwić, a fakt, że po czasie pojawiały się na jej głowie świadczyło tylko o zakończonym sezonie w teatrze. Ale nawet jako blondynka starała się wyglądać jak ma stylistkę fryzur przestało. Wymyślne warkocze, imponujące upięcia… Musiała się rzucać w oczy, lubiła to. Co prawda, po incydencie z tabletkami nieznanego pochodzenia, przez długi czas siedziała zamknięta w domu, robiąc wszystko, aby tylko stać się niewidzialną dla całego świata. Nawet do sklepu nie wychodziła, a wszystkie zakupy przynosił jej ukochany braciszek. Z kolei jej suczka Olive musiała zadowolić się harcami w ogrodzie zamiast porządnym spacerem wzdłuż kanału.
Ale skoro tego dnia Norweżka pojawiła się w klubie, to znak, że czuła się już lepiej. Do tego te granatowo-różowe włosy wręcz krzyczały, że o to wyszła ze swojej kryjówki i na pewno w najbliższym czasie nie zamierza do niej wracać. Jednakże z całą pewnością nie zamierzała też doprowadzać się do poprzedniego stanu. Co prawda, był to wówczas jej pierwszy kontakt z jakimikolwiek narkotykami… no ale spróbowała, było do kitu, więcej nie skorzysta.
W sztuce grała Elsę, królową Arendelle. Strzelali tam do niej z kuszy! Czy delikatnie złapanie jej za przedramię w jakiś sposób naruszało jej granice? Samej przestrzeni osobistej na pewno nie, w końcu sama pchała mu się na kolana. Na dodatek w klubie było tyle ludzi, że nawet na parkiecie ktoś ciągle ją szturchał czy nawet się ocierał. Klub rządził się swoimi prawami. Dlatego też delikatnie złapała go za dłoń i zsunęła ją na swoją talię. Miała tylko nadzieję, że się biedaczek nie zacznie czerwienić, bo cały jej misterny plan pójdzie w p… no właśnie.
– Dziękuję, że mu dotrzymałaś towarzystwa, ale ja się już nim zaopiekuję – powiedziała z subtelnym uśmiechem i wolną ręką przejechała z czułością po włosach sąsiada. Takie zboczenie zawodowe. No ale blondyneczka nie musiała wiedzieć, że ten gest miał na celu sprawdzenie, czy czasem Cosma nie potrzebuje wizyty u fryzjera.
Kiedy obrażona panienka odeszła, Elsa odwróciła się przodem do chłopaka, usadawiając się między jego nogami, a tym samym, zmuszając go, aby nieco mocniej objął ją w talii. A gdy tylko zaczął mówić, przyłożyła mu palec wskazujący do ust.
– Shhh… nadal się patrzy. Zresztą nie tylko ona – odparła ściszonym tonem głosem i wymownym spojrzeniem wskazała mu grupkę młodych ludzi, którzy stali na wylocie parkietu i intensywnie się w nich wpatrywali, szepcząc coś do siebie. – Znajomi ze studiów? Jednego chyba poznaję… jak przyszłam po paczkę, którą kurier u ciebie zostawił to wtedy siedział w salonie. Chyba jakiś projekt razem robiliście – powiedziała, wzruszając po chwili ramionami i sięgając po swojego drinka, którego chwilę temu odłożyła na blat baru. Dopiero kiedy DJ na nowo zaczął grać muzykę, mogli porozmawiać nieco swobodniej.
– Miałeś minę skrzywdzonego szczeniaczka… nie mogłam cię tak zostawić. Kluby to chyba nie twoja bajka. Albo... nie trafiłeś jeszcze na idealne towarzystwo – dodała, poruszając brwiami. Oczywiście mówiąc o idealnym towarzystwie, miała na myśli siebie. No bo kogo by innego.

Cosma Pearce
tiggery
królowo śniegu
brak multikont
Student / recepcjonista, Venice
Awatar użytkownika
23
190
On / jego
about
In Los Angeles, everyone is a star

Post

Ludzie popełniali błędy, jeśli się na nich uczyli to bardzo dobrze. Jeśli nie to cóż, zawsze pozostawało mieć nadzieje, że może jeszcze kiedyś. Co do sytuacji sprzed paru miesięcy nie zamierzał do niej wracać. Pomógł wtedy, jak umiał, dotrzymał towarzystwa i upewnił się, że wszystko było okej, gdy wychodził do domu. Nie czuł się odpowiednią osobą do tego, aby później chodzić do niej, prawić kazania i suszyć głowę, po prostu nie.
Bez przesady, nie był aż tak bardzo aspołeczny, aby objęcie jej w talii wywoływało u niego zarumienienie się. Kobiety nie były dla niego przecież jakimiś zupełnie nieodkrytymi istotami, a teraz mieli wypaść wiarygodnie, tak więc nie miał nic przeciwko temu, tak samo po przeczesaniu włosów uśmiechnął się do niej jedynie. Nie peszyło go to zbytnio.
- Myślisz, że ma aż tak dobry słuch? Po tym, jak praktycznie krzyczała w rozmowie nie powiedziałbym. - Przesunął się lekko, tak aby siedziało im się wygodniej, no i rzeczywiście złapał ją trochę mocniej, coby zaraz nie musiał zbierać jej z podłogi.
Zerknął tylko w stronę wskazanej grupki, która widać było, żywo zainteresowała się jej pojawieniem, i skinął głową.
- Mhmm ... dokładnie tak, znajomi ze studiów i impreza urodzinowa. - Sięgnął po swojego drinka.
- A gdzie Twoje towarzystwo? - Rozejrzał się jeszcze dookoła, bo jakoś nie wydawało mu się, aby ta mogła przyjść tutaj sama. Jakoś tak zwyczajnie babskie wyjścia zawsze kojarzyły mu się z większą grupą.
- Serio? Aż tak źle? - Uniósł brwi rozbawiony słysząc o tym skrzywdzonym szczeniaczku, ale faktycznie, chyba musiał trochę popracować nad swoją asertywnością, bo wszystko wskazywało na to, że nie jest z nią najlepiej.
- Ano totalnie nie moja bajka, ale czasami zwyczajnie nie można się wykręcić. - Wzruszył lekko ramionami.
- A co do towarzystwa ... Sam nie wiem, w sumie możliwe. - Upił trochę ze swojej szklanki i chwilę później wyciągnął rękę do jej włosów.
- Jakaś życiowa rewolucja? - Zagadnął, bo w sumie już wiele razy słyszał, że, gdy kobieta zmienia kolor włosów, znaczy, że wydarzyło się coś ważnego.

@Elsa Eriksen
Gwałty, tortury, znęcanie się nad ludzi i zwierzętami.
Dobrze
brak multikont
Stylistka fryzur i aktorka jednej roli, Venice
Awatar użytkownika
26
163
ona/jej
about
Hi, I'm Elsa and I need some warmth ... Will you give me a hug?

Post

Może z tym rumienieniem się odrobinkę przesadziła. Nie znała jednak Cosmy wystarczająco dobrze. Nie byli najlepszymi przyjaciółmi, a jedynie dobrymi sąsiadami, którzy odbierają sobie paczki, pożyczają cukier, czasem oglądają razem bajki Disneya, ale raczej nic więcej. To że tamtego pamiętnego wieczoru po niego zadzwoniła… do dziś pluła sobie w brodę, że był tym drugim wyborem. W końcu mogła się spodziewać, że ten pierwszy wyłączy na noc telefon. Chociaż jak się później tłumaczył, ktoś mu ukradł komórkę. Wybaczyła, ale blizna po wypalonej w sercu dziurze nie przestała przeszkadzać.
Pluła sobie też w brodę, że od tamtej chwili, nie spotkała się ze swoim sąsiadem, aby mu jakoś wynagrodzić, podziękować za całą okazaną pomoc. Popołudniu, kiedy obudziła się na kanapie z włączonym Disney+, na którym najprawdopodobniej oglądali w nocy bajki, w domu już go nie było. Przez kilka następnym dni siedziała w zamknięciu swoich czterech kątów, a potem wróciła w wir pracy i tak jakoś wyszło, że dopiero teraz mogła z nim porozmawiać. Chociaż klub zdawał się być najmniej odpowiednim miejscem.
Uśmiechnęła się pod nosem, słysząc komentarz Cosmy odnośnie niesamowitego słuchu blondynki, albo raczej jego braku.
– Uwierz mi, dziewczyna, która dostała kosza, znikąd zyskuje niesamowite umiejętności. Nietoperzy słuch, prędkość geparda, sokoli wzrok… usłyszałaby z odległości stu metrów, że jednak jesteś wolny i nim byś się obejrzał, znów by tu siedziała i opowiadała o imprezie z zeszłej soboty i o sukience, którą kupił jej tatuś podczas ostatniej podróży służbowej w Paryżu. – Uśmiechnęła się szeroko, puszczając mu oczko. Nie żeby sama zachowywała się w podobny sposób, ale jeśli na kimś jej bardzo zależało to naprawdę potrafiła wyłapać każdą jego bądź jej rozmowę. Tak zwane „gumowe ucho” włączało jej się mimowolnie i nie potrafiła nad tym panować.
Czując na sobie coraz bardziej intensywne spojrzenia znajomych jej towarzysza, wywróciła teatralnie oczyma i odwróciła się delikatnie w ich stronę. Zrobiła to jednak tylko po to, aby im pomachać z uroczym uśmieszkiem na ustach, tym samym dając do zrozumienia, że wie, że tam są i że takie gapienie się na obcych jest dosyć niegrzeczne, a nawet natarczywe.
– Moje? Dziś przyszłam sama. Dosyć spontaniczny pomysł, więc nawet nie miałam okazji zadzwonić po kogokolwiek ze znajomych. I to był błąd, bo póki co to uwolnienie cię z sideł tamtej laski było w tym całym wypadzie najlepsze – odparła, wzruszając ramionami. Gdyby się jednak rozejrzała dookoła to na pewno znalazłaby kilka znajomych twarzy. Gdzieś w lożach bawiły się modelki, które czesała na pokazy, na środku parkietu wywijały mamuśki, co to przychodziły ze swoimi pociechami do teatru na sztukę, w której grała. Z pewnością spotkałaby też kilka byłych parterów i partnerek jej przyjaciela. Ale z pewnością to całe towarzystwo nie nadawało się do wspólnej zabawy.
Kiedy Cosma sięgnął po swojego drinka, ona zrobiła to samo, sącząc po chwili ukochaną mieszankę ginu i wody gazowanej. No i nim się obejrzała, szklanka była już pusta. Zostało w niej jedynie trochę lodu i plasterek ogórka.
- Jeśli można tak nazwać zakończenie sezonu w teatrze to tak. Do roli Elsy potrzebuję blond włosów, a nie znoszę nosić peruk, więc staram się utrzymać w miarę jasne włosy. No a teraz wreszcie mogę wrócić do szaleństw kolorów! Uwielbiam, gdy coś się dzieje na mojej głowie! – powiedziała pełna ekscytacji, a na jej ustach zagościł szeroki uśmiech, który ukazywał szereg białych zębów.
Oddała zaraz barmanowi swoją pustą szklankę, w której to zapomniała, że jeszcze niedawno znajdował się alkohol i zeszła z kolan Cosmy. Mógł jednak zapomnieć, że uwolni się od swojej kolorowowłosej koleżanki, bowiem ta zaraz pociągnęła go za rękę, zmuszając, aby podniósł tyłek z hokera barmańskiego.
– To co? Sprawdzimy czy da się jeszcze odczarować tę noc? No nie daj się prosić, zatańcz ze mną!

Cosma Pearce
tiggery
królowo śniegu
brak multikont
Student / recepcjonista, Venice
Awatar użytkownika
23
190
On / jego
about
In Los Angeles, everyone is a star

Post

Nie pomagał jej wtedy po to, aby później biegała za nim i mu dziękowała. Zwyczajnie automatycznie zrobił to, co uważał, że należało i szczerze? Nie bardzo wyobrażał sobie zareagować inaczej, skoro mógł pomóc, a sytuacja naprawdę mogła skończyć się dla jego sąsiadki nieciekawie. Jakim byłby lekarzem, ignorując taką sytuację, a fakt, że w pakiecie dostał wieczór, czy tam noc z bajkami Disneya całkowicie wystarczał mu za" nagrodę".
Sam też w sumie później nie odwiedził jej i nie zapytał, jak się czuje, a chyba raczej powinien. Jak widać jednak, oboje zostali wciągnięci przez swoje codzienne sprawy, dorosłe życie widać nie zawsze było łaskawe. Słuchał uważnie tego, co do niego mówiła, bo ... to w sumie było ciekawe! Nie znał kobiecej psychiki, aż tak dobrze, aby podejrzewać płeć piękną o nagły przypływ niemal nadprzyrodzonych mocy, a tu proszę.
- Oho, wiedzę, że Ty też całkiem nieźle słyszysz w tym hałasie! - Roześmiał się z jej trafności, co do opowieści nieznajomych. No chyba, że to też była jakaś standardowa gadka do nieznajomego przy barze Sam nie wyobrażał sobie, iż w taki sposób można kogokolwiek do siebie zachęcić i zainteresować swoją osobą, ale cóż. W sumie ludzie byli różni, bardzo różni.
Obserował to, w jaki swobodny sposób Elsa weszła w interakcje z jego znajomymi, a chwilę później słysząc o braku znajomych szybciutko połączył kropki.
- Więc jeśli potrzebujesz towarzystwa... Mam nieodparte wrażenie, że z chęcią Cię poznają. - Sam wskazał brodą na grupkę swoich znajomych, którzy absolutnie nie wyglądali na speszonych. Nie wydawało mu się również, aby jego propozycja była czymś niewłaściwym, bo niby dlaczego?
- Tak apropo tego ratowania to ... chyba jestem Ci jednego winien. - Stuknął lekko palcem w jej już pustą szklankę. Generalnie Elsa mogła sobie siedzieć i obserwować z boku te męczarnie, może nawt nieźle się przy tym bawiąc, a jednak zdecydowała się interweniować, za co był jej niesamowicie wdzięczny, bo jak widać jego towarzystwo nie kwapiło się zbytnio do ruszenia z odsieczą.
- No tak, dziecieki byłby niesamowicie rozczarowane, chociaż w sumie niebieskie włosy pasowałyby do bohaterki. - No, ale to była tylko jego opinia i zdawał sobie sprawę z faktu, że maluchy pragnęły na scenie oglądać ukochaną jasnowłosą księżniczkę i niekoniecznie doceniłyby kunszt aktorki.
Na to pociągnięcie za rękę i wyciąganie do zabawy jedynie wywrócił lekko oczami. No to tyle byłoby z chwili błogiego spokoju i odpoczywania, jak widać wszyscy postawili sobie dzisiaj za cel zrobienie z niego jakiegoś króla nocy, czy cokolwiek w tym stylu. Jej jednak nie mógł odmówić. Westchnął jedynie i naprawdę starał sie nie mieć miny zbitego szczeniaczka, gdy ruszył za swoją sąsiadką na parkiet. Może nie reprezentował szerokiego wachlarza tanecznych ruchów i nie miał szans na podbicie klubu, ale na szczęście miał chociaż poczucie rytmu i właśnie dzięki temu, gdy już wspólnie z Eriksen znaleźli się między grupkami bawiących się ludzi ta nie musiała opracowywać szybkiego planu ucieczki, aby nie najeść się wstydu!

@Elsa Eriksen
Gwałty, tortury, znęcanie się nad ludzi i zwierzętami.
Dobrze
brak multikont
Stylistka fryzur i aktorka jednej roli, Venice
Awatar użytkownika
26
163
ona/jej
about
Hi, I'm Elsa and I need some warmth ... Will you give me a hug?

Post

Towarzystwo już sobie znalazła. Kompletnie niespodziewanie, bo naprawdę przyszła do klubu z myślą, że wypije dwa, góra trzy drinki, potańczy trochę w tłumie i zanim słońce zacznie wschodzić, wróci grzecznie do domu – wprost do łóżka. No, zahaczyłaby pewnie jeszcze o łazienkę, bo choćby była nie wiadomo jak bardzo pijana, makijaż trzeba zmyć. Zabawne, bo wtedy, gdy ledwo żyła, a Cosma przybiegł jej na ratunek, ostatkiem sił udało jej się umyć buźkę. Wychodzi na to, że może umierać, leżeć na kafelkach łazienki w agonii, ale przynajmniej na własnym pogrzebie będzie miała nieskazitelną cerę.
Są rzeczy ważne i ważniejsze.
– To mają problem, bo ja ich nie chcę poznać – odparła z szerokim uśmiechem, starając się ignorować te naprawdę natarczywe spojrzenia. Miała wrażenie, ze dziewczyny z ekipy Cosmy patrzą na nią mało przychylnym wzrokiem. Czyżby im się nie podobało, że „obca” siedziała mu na kolanach? Cóż, zawsze mogły podejść i spróbować go uratować z sideł kolorowłosej dziwaczki, tak samo jak to zrobiła Elsa kilka chwil wcześniej. A tak no to niech się dalej gapią. Czuła jednak na sobie też nieco inny typ spojrzenia. Dosyć mało przyjemny i trudny do opisania. Po jej ciele przeszedł nawet dreszcz, który znalazł ujście w jej nagich przedramionach, wywołując tym samym gęsią skórkę. Wolała sobie jednak tłumaczyć, że to wina klimatyzacji.
– Zazdroszczą mi, że to teraz ze mną siedzisz i pijesz drinka, a nie się z nimi bawisz. Tyle – napomknęła jeszcze, ciągnąc chłopaka w stronę parkietu. Na szczęście nie musiała się z nim siłować. Widziała, że nie miał jakiejś szczególnej ochoty na tańce, a dał się namówić tylko po to, żeby nie robic publicznie żadnych scen. A może tak naprawdę, gdzieś tam głęboko w serduszku bardzo tego chciał? Może bardzo było nieodpowiednim określeniem, ale chociaż tak tyci tyci?
Nie zamierzała jednak zawracać sobie tym swojej kolorowej główki. Chciała się dobrze bawić!
Dlatego tańczyła w towarzystwie znajomego, ciesząc się, że DJ nie postanowił zapuścić jakiegoś ostrego techno. Na środku klubu, w miejscu, w którym znajdował się parkiet, był ogrom ludzi. Dlatego też nie przejmowała się, że czyjaś ręka wylądowała raz na jej pośladku. Raz… drugi… przy trzecim zaczęła się nieco bardziej irytować, dlatego też wtedy zmniejszyła dystans między nią a Cosmą, tłumacząc sobie, że najwyraźniej osoba za nią miała za mało miejsca i te „macanki” były jedynie przypadkiem wywołanym przez wszechogarniąjącą ciasnotę. Zarzuciła swojemu znajomemu dłonie na ramiona, próbując dalej się dobrze bawić, jednak coraz trudniej było jej ukryć, ze coś jest nie tak. Uśmiechała się, ale była strasznie spięta.
I wtedy to się stało. Kiedy poczuła po raz kolejny jak ktoś narusza jej nietykalność i kładzie dłoń na jej pupie, a co gorsza, zaczyna także miziać jej włosy, odwróciła się gwałtownie i bez zbędnych słów wymierzyła oprawcy siarczysty policzek.
Temperament Norweżki słynął z tego, że najpierw robiła, a potem zadawała pytania. Dlatego dopiero po chwili zauważyła, że osobą, która pociera obolałą od uderzenia twarz, był jeden ze znajomych Cosmy.
– Mam w torebce nożyczki. Obciąć ci rączki, co by przestały cię swędzić?! – warknęła, zaciskając drżącą dłoń na malutkiej czarnej torebce, która zwisała jej na ramieniu. Oczywiście, że nie miała tam żadnych nożyczek, bo raczej w klubach bramkarzy robią rewizję wnoszonych torebek i plecaków. Ale warto było gówniarza postraszyć. Może akurat by się tym przejął.
W tym czasie zrobiła też krok do tyłu, zapominając za stojącym za nią Cosmą, przez co zderzyła się plecami z jego klatka piersiową. Na szczęście ten utrzymał równowagę, ale Elsa od razu odskoczyła od niego, jakby co najmniej się poparzyła od jego dotyku.
Już naprawdę nie wiedziała co robić. Dlatego ostatni raz zwróciła się do szczerzącego się głupio oblecha.
– Następnym razem wbiję ci te nożyczki w aortę, a wsuwki do włosów w tętnicę udową i nawet tuzin studentów medycyny ci nie pomoże. I nie, nie chcesz się przekonać czy blefuję. – I przecisnęła się przez ten cały tłum, uciekając z parkietu. Początkowo myślała, żeby po prostu wyjść. Zabawa się skończyła, bo ktoś myśli innym organem niż każdy normalny człowiek. Coś ją jednak podkusiło, że napiłaby się jeszcze jednego drinka. Dlatego tez skierowała się od razu do najbliższej wyspy i zamówiła dwa kieliszki tequili z limonką i solą. Słyszała kiedyś, że prawdziwi Meksykanie nie korzystają z tego dziwnego rytuału picia ognistej wódki, a to wszystko zostało wylansowane przez seriale i filmy, ale nie było to teraz najważniejsze.

Cosma Pearce
tiggery
królowo śniegu
brak multikont
ODPOWIEDZ

Wróć do „Silver Lake”